poniedziałek, 21 stycznia 2008

Tarcza: 17 lat temu, 15 megaton wam nie przeszkadzało




Magazyny amunicji jądrowej w Templewie k/Sulęcina, nad jeziorem Buszno, jeden z trzech takich obiektow (Templewo, Brzeźnica-Kolonia, Podborsk) wybudowanych na koszt PRL w latach 1967-1970.


Na zdjęciu podziemna hala elaboracji głowic jądrowych na środki przenoszenia. Głowice o mocy od 10 do 500 kiloton przechowywane były w bocznych nawach tej hali (portal po prawej stronie, pomalowany w czarno-żółtą jodełkę). W głównym pomieszczeniu głowice były wyjmowane z aluminiowych pojemnikow magazynowych, testowano elektronikę i jej baterie zasilające, wyłączano niektóre zabezpieczenia i przygotowywano głowice do zamontowania na pociskach rakietowych na ruchomych wyrzutniach, czekających na swoją kolej na powierzchni, w zamaskowanych ziemią tunelowych garażach. Rampa załadowcza, na której specjalne dźwigi zakładały głowicę na pocisk rakietowy, ma cztery podjazdy dla ruchomych wyrzutni. Wrota do głównego bunkra z halą elaboracji wojsko zaspawało i przysypało ziemią jesienią 2005 roku, w nadziei, że istnienie obiektu pójdzie w zapomnienie.

W 1990 roku, posiadanie na terytorium polskim obcej broni jądrowej o łącznej mocy ponad 15 megaton, czyli nuklearnego rownoważnika ca. 400kg trotylu na głowę każdego mieszkańca Polski, od niemowląt do starców, jakoś wam całkiem nie przeszkadzało? Nie przypominam sobie protestów w ówczesnych wolnych mediach.

Istnienie tego obiektu na terytorium polskim i przechowywanie w nim radzieckiej broni jądrowej naruszało uroczyście podpisaną i ratyfikowaną w 1969 roku przez PRL konwencję o nieproliferacji broni jądrowej (NNPT). Według odtajnionej przez MON teczki "Wisła", w trzech obiektach przechowywano jeszcze w 1990 roku 169 ładunków jądrowych o łącznej mocy ponad 15 megaton, tj. pięciokrotnie wiekszej niż całość amunicji i materiałów wybuchowych zużytych podczas II wojny światowej. W obiekcie Buszno mieliście przez wiele lat między innymi dwie głowice strategiczne o mocy 500kT każda, czyli dwa razy 25-krotna Hiroszima, każda z nich więcej niż wystarczająca do do starcia z powierzchni ziemi metropolii wielkości Londynu.

Dziś śmiertelnie boicie się podrażnić Rosję zgodą na instalację dziesięciu konwencjonalnie uzbrojonych antyrakiet amerykanskich, więc udajecie, że wierzycie w bzdury, jakoby umieszczenie w Polsce dziesięciu rakiet stanowiło zagrożenie dla Rosji, posiadającej około 20 tysięcy ładunkow jądrowych w stanie gotowym do użycia, oraz gigantyczne zapasy materiałów rozszczepialnych wymontowanych z przestarzałej broni jądrowej.

Siedemnaście lat temu, już za wolnej i suwerennej RP, mieliście głęboko gdzieś kogo drażnicie, przechowując na polskim terytorium rosyjskie ładunki jądrowe w ilości wystarczającej do obrócenia Europy w pustynię. Równie głęboko gdzieś mieliście gwałcenie przez Polskę fundamentalnych umów miedzynarodowych w tej sprawie, bo zamiast ujawnić na forum ONZ już w latach 1989-90 obecność w Polsce obcej broni atomowej, domagać się jej natychmiastowego wycofania i odszkodowań za jej stacjonowanie, siedzieliście cicho aż do 2006 roku. Nie przeszkadzało wam też jakoś zupełnie, że te trzy polskie magazyny rosyjskiej broni stanowiły silą rzeczy cel strategiczny zachodnich rakiet, bo ich położenie było znane NATO - tak za sprawą płk Kuklińskiego, jak i z powodu technicznej niemożliwości ukrycia płytkich obiektów podziemnych przed wielospektralnym rozpoznaniem z orbity.

Nie bredźcie, że was "Ruscy zmusili". Tekst porozumienia w sprawie budowy tych składów, odtajniony w teczce "Wisła", wskazuje na entuzjastyczną akceptację rosyjskiej propozycji przez Polskę. Za sprawę komunizmu i za miejsce przy moskiewskim stole bankietowym dla zruszczonych janczarów w rodzaju Jaruzelskiego, byliście wtedy gotowi przełknąć bez słowa ewentualność wielomegatonowej zagłady całej północno-zachodniej Polski w pierwszych minutach ewentualnej wojny.

Trochę się wam od tego czasu skurczyły cojones, nie? Mam pewną hipotezę. Ja wiem, czego się śmiertelnie boicie, od czego się wam te cojones naprawdę kurczą w dobrzez znanym medycynie odruchu. Nie atomowych ciosów rosyjskich pocisków Topol-M, nie kolumn czołgów T-90 na przedpolach Warszawy, i nie bombowców Tu-160 znienacka pojawiających się na polskich radarach. Boicie się prozaicznych rolek mikrofilmu.

Boicie się znajdującej się w Moskwie pełnej kopii tych archiwów, po których w Polsce albo wiatr popioły rozwiał, albo do niedawna naiwnie myśleliście, że rozwiał. Boicie, się, bo prawie każdy z was dobrze wie co zrobił, co podpisał, z kim rozmawiał, co obiecał i o czym zapomniał w sądzie lustracyjnym. Boicie się, bo dobrze wiecie, że kiedy jowialny dyplomata rosyjski was zaprosi na przyjacielską wódkę i 'biesiedu' czyli nie bankiet bynajmniej, tylko pogawędkę, to nie macie innego wyjścia, jak tylko punktualnie przyjść gdzie każą, trzeźwi i czysto ogoleni, biorąc przedtem prysznic, pamiętając o dezodorancie i starannym wyczyszczeniu butów, założywszy najlepszy jaki macie garnitur, koszulę i krawat, aby zrobić jak najlepsze wrażenie.


Więc przestańcie bredzić, chłopaki - że wredni jankesi nie dość płacą, nie chcą otworzyć swoich tajemnic i dać swoich najnowocześniejszych rakiet, nie chcą znieść wiz w celu otwarcia rynku pracy na czarno. Że mięso, że owoce, że gaz, że handel, że przyjazne stosunki ze słowiańskimi braćmi, a w sumie to wspólnym wysiłkiem władzy i społeczeństwa pozbyliśmy się amerykańskiego bezeceństwa, i tarczy nie będzie.

Zachowajcie się raz dla odmiany jak mężczyźni, i powiedzcie prosto i zgodnie z prawdą, że Rosjanie mają was w ręku, a was obezwladnia strach, co nie pozwala wam przeciwstawić się Rosjanom. Zwłaszcza, że o powstaniach narodowych tyle wiecie, coście dawno temu słyszeli w szkole, a i to według PRL-owskich podręczników.

2 komentarze:

Штирлиц pisze...

Przypisy:

Janke: Sikorski gra ostro - Rzeczpospolita

Emigracja (tam daleko jest Polska). - emigracja.salon24.pl: "Sprawa tarczy antyrakietowej była wielokrotnie poruszana w debacie publicznej. Komentatorzy w większości skłaniają się ku poglądowi, że projekt ten jest dla Polski wartością samą w sobie, gdyż mocniej wiąże nas ze Stanami Zjednoczonymi, które są postrzegane jako najlepsza gwarancja pokoju i stabilności. Nie przeszkadza to w negocjowaniu z USA jak najlepszych warunków dla Polski, jednak warto zauważyć, że obecnie coraz więcej osób zadaje pytanie o korzyści doraźne (jak np. dodatkowe pieniądze na modernizacje polskich sił zbrojnych), zapominając o efektach długofalowych (trwałe bezpieczeństwo Polski na długie lata)."

von Stirlitz pisze...

Przypisy 2

Poland expects deal on U.S. shield in February | International | Reuters