niedziela, 14 lutego 2010

Na gębę to jest krem Nivea, ja proszę o dokumenty


Zanim w ogóle bedzie można dywagować, czy Radoslaw Słońce (l'etat, c'est moi) powinien rozbłysnąć w pałacu prezydenckim, pozostaje do załatwienia jedna nudna i tuzinkowa sprawa administracyjna.

Radosław Słońce zresztą całkowicie się zgadza z potrzebą stawiania takich formalnych kropek nad, i, ponieważ kiedy prezydent Lech Kaczyński popędliwie palnął był  kiedyś, że Słońce zagraża interesowi państwa, Słońce zareagował na to tak, jak powinien odpowiedzieć na bezpodstawny atak człowiek normalny, mianowicie:
 

"To jest bomba przeciwko mnie. Ale ja czekam na dowody. Na gębę to jest krem Nivea, ja proszę o dokumenty" - Radosław Sikorski

Tak Sikorski skomentował wypowiedź prezydenta Lecha Kaczyńskiego, o tym, że "zagraża interesowi państwa”. I podkreślił, że "nawet Pałac Prezydencki przyznał, że nie ma żadnych taśm na jego temat" („Kropka nad i” z 12.11.2007 r.)  
No właśnie. Znaczącą częścią image Radoslawa Słońce jako członka polskiego establishmentu politycznego jest stwierdzenie, że Słońce zrzekł się w 2006  roku obywatelstwa brytyjskiego, i na prośbę tegoż samego zresztą prezydenta Lecha Kaczyńskiego zwrócił brytyjski paszport.
Kłopot w tym, że samo tylko zwrócenie paszportu brytyjskiego jest tak samo skuteczne prawnie w przedmiocie rezygnacji z obywatelstwa brytyjskiego, jak zwrócenie paszportu polskiego jest  w przedmiocie rezygnacji z obywatelstwa polskiego, to znaczy w ogóle nie. 
Aby się wyzbyć obywatelstwa brytyjskiego, Radosław Słońce nie musiał co prawda przyklękać przed tronem Jej Majestatu Elżbiety II. W Polsce, na rezygnację z obywatelstwa na wlasne życzenie obywatela władny jest zezwolić wyłącznie Prezydent RP działający osobiście. Zjednoczone Królestwo  jest daleko bardziej pragmatyczne.  Ale Słońce musiał w celu rezygnacji z obywatelstwa brytyjskiego wypełnić banalny, krótki formularz urzędowy i przeslać go pocztą, wraz z przystępną opłatą administracyjną, do brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych.
Ministerstwo przybija swoją pieczątkę na kopii tego formularza i odsyla tą kopię wnioskodawcy, jako dowód, że ten nie jest już obywatelem brytyjskim.
Jeżeli Radosław Słońce ma w szufladzie stosownie ostemplowaną kopię formularza RN1 używanego w tym czasie do tego celu przez brytyjskie Home Office, i może ten dokument opublikować, to wszystko jest w porządku. Jeżeli natomiast nie ma i nie może, to powinien natychmiast oprócz szelek zacząć jednocześnie nosić pasek, w formie ubezpieczenia.

Inaczej bowiem może dojść do przykrego incydentu podczas koronacji, pardon, inauguracji nowego prezydenta, pośród okrzyków gawiedzi "Król jest nagi!"




1 komentarz:

viilo pisze...

Nadzieja tryska wiecznie.
Polec Pyzolowi bardzo dobry slownik.

Brytyjskie obywatelstwo to w sytuacji Sikorskiego maly pikus.
Patrzac os strony praktycznej trudno spodziewac sie, by QE2 zamierzala wykorzystywac swojego poddanego na tak eksponowanym stanowisku do jakis antypolskich dzialan.

Gorsza sprawa jest z nieformalnym obywatelstwem w WJC jakie Radus nabyl wzeniajac sie w rodzine pana Jablonki. Inaczej mowiac, co powie tatełe jest dla Radusia swiete, bo w ostatecznym rachunku to wlasnie tatełe, a nie Polska jest zrodlem Radusiowej kariery. Prezydentowanie przeminie, a tatełe zostanie. Dlaczego wiec nie odetkac w trakcie prezydentowania tej rury ktora wyplynie $60G?

Dla konrtastu, szef kanadyjskich liberalow, niejaki Ignatieff spedzil wiekszosc zawodowego zycia w UK i US. Media gruntownie przemaglowaly patriotyzm i chec pracy tego pana dla dobra Kanady.
Co kraj to obyczaj.

Pozdrowienia