środa, 5 maja 2010

Towarzysz Charon, I presume?



1.  Koleżanka z forum zwrócila mi uwagę, że w 0:04 i ponownie w 1:13 na słynnym filmie 1:24, tym, w którym wszyscy z wyjątkiem ABW słyszą strzały z broni krótkiej, dwukrotnie pojawia się w kadrze ten sam barczysty obywatel w niebieskiej kurtce i czarnej czapce, trzymający w ręku dużą, ciemną teczkę, i odznaczający się całkowitym brakiem jakiegokolwiek poruszenia czy pośpiechu. Na obywatelu tym nie robi żadnego wrażenia pandemonium, jakie się dookoła niego rozgrywa, biegi, krzyki, strzały, wycie syren. Stoi i kontempluje scenerię. Nic by w tym ciekawego nie było, gdyby nie to, że wszystkie próby poruszenia tematu tego obywatela na rosyjskojęzycznych forach mają życie krótkie jak motyl, znikają po upływie od kilkudziesięciu sekund do kilku minut. Nawet na forach, gdzie swobodnie dyskutuje się całkiem wariackie hipotezy. Byłbyż to tow. Charon, przewoźnik przez Styks?

2.  Dokonano, jak się wydaje, tzw. kontrolowanego przecieku do mediów szczegółu, który początkowo wydaje się trywialny. Że na taśmie rejestratora CVR (Cockpit Voice Recorder) zapisującego rozmowy prowadzonew kabinie pilotow Tu-154 M nr 101, w ciągu ostatnich trzydziestu minut przed katastrofą zarejestrowano głos piątej osoby, spoza ścisłej załogi. Podobno kobiety?

http://www.tvn24.pl/0,1654929,0,1,piaty-glos-w-kokpicie-tu_154,wiadomosc.html

Banalna ta wiadomość nabiera być może nieco innych kolorów, gdy sobie przypomnieć, że na pokładzie Tu-154M była tylko jedna kobieta, która mogła jak najlegalniej i jak najsensowniej wejść w każdej chwili, bez pukania, do kabiny pilotów
, i nie była to bynajmniej małżonka prezydenta.

Na pokładzie była funkcjonariuszka BOR, pracująca 'pod przykryciem', udająca członka 'mniej ścisłej' załogi, mianowicie stewardesę, działająca niezależnie od pozostałych członków ekipy ochrony, którzy nikogo nie udawali. Młodszy chorąży Agnieszka Pogródka-Węcławek, w BOR od 1998 roku jako pracownik cywilny, od 2002 jako funkcjonariusz. Pośmiertnie awansowana do stopnia podporucznika.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7781215,Ppor__Agnieszka_Pogrodka_Weclawek.html

Samą w sobie interesująca jest kwestia, dlaczego 'jawna' ekipa ochrony prezydenta byla uznawana przez BOR za niewystarczającą, i uzupełniono ją funcjonariuszką BOR 'pod przykryciem', która miała wobec nie znających kulis operacyjnych pasażerów samolotu uchodzić za stewardesę. Środki ostrożności na wypadek próby dokonania zamachu przez VIP-a? Wyraz nieufności BOR wobec załogi? Tego już się nie dowiemy. Mniejsza z tym zresztą.

Niemniej w tej fazie lotu jest w zasadzie tylko jedna możliwa przyczyna, dla której członek ochrony prezydenta pilnie wchodzi do kabiny pilotów, zajętych ostatnimi przygotowaniami do lądowania w trudnych warunkach. Mianowicie nie cierpiące zwłoki ostrzeżenie o bezpośrednim niebezpieczeństwie na pokładzie. Zachowanie kogoś na pokładzie? Gwałtowna zapaść któregoś z pasażerów? Dziwny zapach, dym, para lub mgiełka z wylotów wentylacyjnych? Niezidentyfikowany przedmiot, który nie powinien się znajdować w samolocie? Zasobnik z jakąś substancją? Czy padło ostrzeżenie dla pilotów, że samolot absolutnie musi lądować natychmiast? Tego nigdy się nie dowiemy.

W charakterze nagrody pocieszenia ja natomiast chciałbym wiedzieć, czy w momencie zderzenia z ziemią któryś z pilotów miał na twarzy maskę tlenową.
 
Bez spiskowej histerii uważam także że, na wszelki wypadek, bez żadnych ceregieli i bez względu na stanowisko strony rosyjskiej, pozbierane z wraku elementy wyposażenia kabin, wyściólki ścian i sufity, fragmenty foteli etc. powinny iść teraz do polskiego laboratorium wyposażonego w pierwszorzędną aparaturę do chromatografii gazowej i spektroskopii masowej (GC/MS) i zatrudniającego biegłych w tych technikach analitycznych.

Ja wiem, że strona rosyjska już oświadczyła, że nie wykryto śladow wskazujących na obecność materiałów wybuchowych w samolocie. Ale nie wiem, czy szczątki maszyny i ludzi badano tylko pod kątem obecności lub nieobecności kilkunastu najczęściej spotykanych rodzajów wojskowych, cywilnych i improwizowanych materiałów wybuchowych. Nie wiem też, jakich metod analitycznych użyto.

Nie wiem, czy badanie szczątków objęło również poszukiwanie metodami analizy instrumentalnej śladowych ilości tlenku etylenu, tlenku propylenu, metaloorganicznych związków fluoru, cząstek aluminium o wysokiej czystości i innym widmie MS niż stopy użyte w konstrukcji kadłuba samolotu, oraz produktów spalania wszystkich tych substancji. Kto rozumie, dlaczego być może warto poszukać tych, a nie innych substancji, i potrafi to skojarzyć ze stanem wraku i zwłok, ten wie, o jaką hipotezę mi chodzi. A kto nie wie, ten nie potrzebuje. 

poniedziałek, 3 maja 2010

Życzenia pana Romana naszym rozkazem



Jak można przeczytać we wczorajszym liście otwartym pana Romana Polańskiego umieszczonym na blogu francuskiego filozofa Bernarda Henri-Levy oraz w głęboko intelektualnym portalu La Règle du Jeu (Reguła Gry) 


http://laregledujeu.org/  


pan Roman wysunął pod adresem rządu Szwajcarii pewne żądania, i to w co najmniej czterech językach:

po angielsku

po francusku

po niemiecku

po włosku

Ponieważ o wersji polskiej pan Roman, zapewne z powodu nawału zajęć, nie pomyślał, to pomyślałem sobie, że jako mój skromny wkład w budowę pomnika pana Romana przybliżę czytelnikowi polskiemu treść tego głęboko poruszającego duszę listu.

Otóż, po oddaleniu przez sądy amerykańskie dotychczasowych odwołań pana Romana, i podtrzymaniu ich stanowczego żądania, żeby albo stawił się dobrowolnie w sądzie w Los Angeles, albo uległ ekstradycji do USA i został do tego sądu doprowadzony, pan Roman domaga się kategorycznie, by traktowano go jak każdego innego:

"I ask only to be treated fairly like anyone else"

"je demande seulement d’être traité comme tout le monde"

"Ich möchte nur wie alle anderen behandelt werden"

"Chiedo soltanto di essere trattato equamente, come qualsiasi cittadino"

Traktowanie jak każdego innego ma polegać na tym, że wszyscy mają wreszcie dać panu Romanowi święty spokój w sprawie zgwałcenia nieletniej w 1977 roku, do którego się przyznał, i przestać ciągać go po sądach za to, że postawiony przez perspektywą ukarania za popełnione przestępstwo, zbiegł z USA przed ogłoszeniem wyroku. 


W szczegółowym uzasadnieniu, pan Roman podaje, że uciekł nie dlatego, że zgwałcił, tylko dlatego, że miał rację, natomiast sąd nie miał racji.
Sąd, gorączkowo tłumaczy pan Roman, nie miał racji, ponieważ sędzia, który pierwotnie miał zamiar puścić pana Romana wolno, rozmyślił się, i zacząl się poważnie zastanawiać, czy nie należałoby go raczej zamknąć. 


Sędzia miał do tego wszelkie prawo w świetle prawa stanu Kalifornia. W postępowaniu przed tamtejszymi sądami, sprawa nie kończy się z chwilą zawarcia ugody obrony z oskarżeniem, tylko na wyroku, który tą ugodę albo zatwierdza, albo nie zatwierdza. Wydający wyrok sędzia może zawartą ugodę wziąć pod uwagę, ale nie musi, co skądinąd logiczne, bo gdyby sprawę miała rozsztrzygać ugoda prokuratury z obrońcami, to obecność w sądzie również i sędziego byłaby w ogóle całkiem zbędna.

W sprawie pana Romana, odpowiadającego z wolnej stopy, sąd odnotował przyznanie się oskarżonego do winy, ale wyroku wydać nie zdążył, ponieważ podsądny zbiegł za granicę, gdzie przebywał do czasu aresztowania 26 września 2009 roku na lotnisku w Zurichu.

Według pana Romana, sędzia Rittenband miał rację, kiedy chciał go puścić wolno, natomiast nie miał racji, kiedy zaczął się zastanawiać, nie kryjąc się zresztą z tym, czy nie byłoby jednak słuszniej pana Romana zamknąć w więzieniu. Zapewne już w samym takim zastanawianiu się musiala tkwić myślozbrodnia. Furda, że nie ma na świecie takiego sądu, w ktorym podstawą do wydania wyroku mogłyby być fantazje oskarżonego na temat co sędzia powinien myśleć.

Samego sędziego nie można niestety zapytać co sobie myślał, i dlaczego tak bezczelnie, ponieważ sędzia Laurence Rittenband zmarł w 1993 roku, w wieku 88 lat. Zresztą to i tak nieważne, pana Romana mają puścić, i basta! Podstawa? Podstawa jest taka, że pan Roman sobie tak życzy, a wielu jego kolegów, przyjaciół i znajomych podziela jego pogląd w tej sprawie.

Że co, że żądanie pana Romana jest wewnętrznie sprzeczne, bo każdego innego traktuje się w tych okolicznościach zgoła inaczej, mianowicie wsadza się go na wiele lat do więzienia za przestępstwo seksualne popełnione na 13-letnim dziecku, dokładając jeszcze rok albo dwa za ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości? Nic nie szkodzi. Pan Roman ewidentnie uważa, że ma specjalne prawa, i w jego wypadku "traktować jak każdego innego" znaczy "nie traktować jak każdego innego".

Pan Roman wysuwa jeszcze jeden poważny argument. Otóż był zmuszony pożyczyć większą sumę pieniędzy pod zastaw swojego ulubionego apartamentu w Paryżu, by zgromadzić środki umożliwiające zwolnienie za kaucją z aresztu w Zurichu. Od tej pory – już siedem miesięcy! – pan Roman zmuszony jest tolerować zakwaterowanie w swojej własnej luksusowej willi w Gstaad, najdroższym i najekskluzywniejszym kurorcie narciarskim Szwajcarii. To doprawdy nieludzkie.



Aha, byłbym zapomniał. Czytelnicy krajowi potrzebują dokonać rewizji tyleż popularnego co i błędnego przekonania, że pan Roman jest Polakiem. Nie wymyślilem sobie tego. Po prostu sam pan Roman tego przekonania nie podziela, i do bycia Polakiem się nie poczuwa. Swój płomienny elaborat kończy dramatycznym apelem:

"Voilà ce que j’avais à vous dire en restant dans l’espoir que la Suisse reconnaîtra qu’il n’y a pas lieu à extradition et que je pourrai retrouver la paix et ma famille en toute liberté dans mon pays."

"Such are the facts I wished to put before you in the hope that Switzerland will recognize that there are no grounds for extradition, and that I shall be able to find peace, be reunited with my family, and live in freedom in my native land.

"Das ist es, was ich Ihnen sagen wollte. Ich hoffe, die Schweiz wird einsehen, dass es keinen Grund für eine Auslieferung gibt, so dass ich in Frieden und als freier Mann in mein Land und zu meiner Familie zurückkehren kann."

"Ecco i fatti che desideravo farvi conoscere, nella speranza che la Svizzera riconoscerà che questa domanda di estradizione non si basa su alcuna giustificazione legale, e che potrò così ritrovare la pace, riunirmi alla mia famiglia, e vivere libero nel paese dove sono nato."

"Takie są fakty, jakie chciałem wam podać, w nadziei iż Szwajcaria uzna, że brak jest podstaw do ekstradycji, a ja będę mógł odnależć spokój, powrócić na łono rodziny i żyć wolny w moim rodzinnym kraju"



Przy czym, żebyśmy mieli jasność: - kraj rodzinny, za którym tak tęskni pan Roman, to Francja. Polska to jest tylko kraj, ktory zapłacił za studia w szkole filmowej.

piątek, 30 kwietnia 2010

Spot wyborczy nr 2: "Такого как Путин"

Takiego jak Putin





Nie mam niestety ani odpowiedniego software, ani doświadczenia w edytowaniu wideo, ale być może jakiś hobbysta lub profesjonalista podchwyci pomysł.

Piosenka "Такого как Путин" ("Takiego jak Putin"), hit rosyjskich wyborów prezydenckich 2004 roku, stała się w obecnych okolicznościach tak aktualna, że wykonana po polsku i/lub wykorzystana w odpowiednim klipie wideo miałaby szanse stać się ironicznym przebojem kampanii.






Piosenka "Такого как Путин" istnieje w wersji rosyjskiej, angielskiej, francuskiej i czeskiej. Obecnie także i w polskiej, ponieważ jako dobry uczynek za miesiąc kwiecień pozwolilem sobie utwór dostosować do okoliczności. W dwóch lekko odmiennych wersjach, polskiej i dwujęzycznej. Ta druga, naturalnie, w tak modnym dziś duchu pojednania.


Disclaimer: W związku z art. 25 ordynacji wyborczej, który zakazuje emigrantom udzielania wsparcia, w tym niematerialnego, polskim partiom politycznym, oświadczam że mój pomysł spota wyborczego nr 2 nie jest przeznaczony dla jakiejkolwiek spośrod istniejących partii politycznych. Wszystkie pozostałe osoby fizyczne i prawne upoważniam do dowolnego dysponowania tekstem na zasadach licencji Creative Commons. Wszelkie podobieństwa do istniejących osób lub instytucji są niezamierzone i całkowicie przypadkowe.

Oryginał (2004)

Такого как Путин

Мой парень снова влип в дурные дела
Подрался, наглотался какой-то мути
Он так меня достал и я его прогнала
И я хочу теперь такого, как Путин ...

Такого как Путин полного сил
Такого как Путин чтобы не пил
Такого как Путин чтоб не обижал
Такого как Путин чтоб не убежал

Я видела его вчера в новостях
Он говорил о том, что мир на распутье
С таким как он легко и дома, и в гостях
И я хочу теперь такого, как Путин

Такого как Путин полного сил
Такого как Путин чтобы не пил
Такого как Путин чтоб не обижал
Такого как Путин чтоб не убежал

Wersja polska

Prezydent mój zawiódł mnie
Odleciał daleko i nigdy nie wrócił
Nowego dzisiaj wybrać chcę
I niechaj będzie taki jak Putin

Taki jak Putin, młody, pełen sił
Taki jak Putin, co wroga bił
Taki jak Putin, on nie oszwabił
Taki jak Putin, on nie zabił

Widziałam go wśrod srebrnych brzóz
Milcząco przytulił mojego premiera
Takiemu oddam dziś mój głos
W jego ramionach moja kariera

Takiemu jak Putin, pełnemu sił
Takiemu jak Putin, by wrogów bił
Takiemu jak Putin, by nie oszwabił
Takiemu jak Putin, by mnie nie zabił

Dwujęzyczna wersja pojednania:

Prezydent mój zawiódł mnie
Odleciał daleko i nigdy nie wrócił
Nowego dzisiaj wybrać chcę
I niechaj będzie taki jak Putin

Такий как Путин полный сил
Такий как Путин чтобы не пил
Такий как Путин чтоб не обижал
Такий как Путин чтоб не уезжал

Улетел в синый горизонт
Odleciał, zniknął i nigdy nie wróci
Мне нужен парнишка новой
И даже он будет такий как Путин

Такий как Путин полный сил
Такий как Путин чтобы не бил
Такий как Путин чтоб не обижал
Такий как Путин чтоб не улетал

Dziś przyszłość nasza w rękach mych
Zaś zły komunizm już nie wróci
Частное слово дает нам
Сам подполковник В. В. Путин

Takiego jak Putin, pełnego sił
Takiego jak Putin, co wrogów bił
Takiego jak Putin, co nie oszwabił
Takiego jak Putin, co nikogo nie zabił