czwartek, 26 listopada 2009

Bransoletka Pana Romana




Szwajcarski sąd zwolnił pana Romana Polańskiego z aresztu tymczasowego, za kaucją w wysokości 4,5 miliona dolarów i pod warunkiem stałego noszenia elektronicznej bransoletki, która pozwoli mu przebywać w obrębie będącej jego wlasnością daczy, znajdującej się w tyleż przyjemnym co i kosztownym szwajcarskim kurorcie narciarskim Gstaad, ale nigdzie indziej. Próby oddalenia sie od daczy, zdjęcia bransoletki z nogi lub wyłączenia albo zniszczenia lokalnego odbiornika monitorujacego sygnał bransoletki powodują niezwłoczną interwencję wlaściwych organów i powrót do więzienia. Kto ciekaw jak ta technologia działa, może sie zapoznać z opisami na stronach brytyjskiej korporacji Group 4 Securicor, ktora dostarcza takich bransoletek i usług ich monitorowania więziennictwu brytyjskiemu.




Wydarzenie to podsuwa mi pewien pomysł. A gdyby tak wykorzystać tą technologię do odbudowy zaufania społecznego do polityków polskich, bądż nawet szerzej, ogólnej odbudowy zaufania do autorytetów krajowych z dowolnej dziedziny?

Co by było mianowicie, gdyby każdy poseł i senator w dniu zaprzysiężenia dostawał od skarbu państwa taka bransoletkę, zapinaną na nodze na cały okres kadencji? Bransoletki nie muszą być monitorowane lokalnie, mogą mieć wbudowany GPS, połączony przy pomocy sieci telefonii komórkowej z centralnym ośrodkiem kontrolnym.

Ośrodek kontrolny mógłby mieć portal sieciowy, na którym każdy mógłby oglądac w czasie realnym na mapie Google położenie geograficzne dowolnie wybranego polityka z dokladnością do 50 cm. Ja się jednak nie upieram przy czasie realnym, ze względu na konieczność rozsądnej ochrony bezpieczeństwa osobistego nosicieli Bransoletki Polańskiego (BP) przed terrorystami, przestępcami i wyborcami. Wystarczy mi opóźnienie rzędu 24-48 godzin, które pokaże mi, gdzie premier był wczoraj albo dwa dni temu (i we wszystkie inne dni od początku kadencji).

BP między innymi uniemożliwi politykom wyłgiwanie sie z biznesowych spotkań w Mariottach i Radissonach. Co z odbiorem GPS wewnątrz budynków? Spoko. Do standardowych repetytorów telefonii komórkowej umożliwiacych posługiwanie się komórką wewnątrz budynkow o konstrukcji żelbetowej dodajemy opcję A-GPS. To pozwoli ustalić nie tylko na którym piętrze Mariotta przebywał wczoraj polityk, i jacy inni politycy przebywali wtedy na tym samym piętrze, ale nawet, dzięki precyzyjnemu pomiarowi wysokości, pozwoli na supozycje czy polityk zadowalał Anastazję P. na dywanie, na parapecie okna, w łóżku czy w wannie (bransoletka zakladana na kostkę jest wodoszczelna) - na stojąco, siedząco czy leżąco.

Niemniej sedno mojego pomysłu na czym innym polega. Otóż przewiduję, że po okresie początkowego oburzenia, że oto traktuje się polityków, tą sól ziemi polskiej i elite narodu, jak przestępców, wielu polityków zacznie dostrzegać dobre strony systemu BP. System taki dostarcza niezbitych dowodow lokalizacji polityka, przy pomocy ktorych można niszczyć oszczerców, a także wyprodukować 'imydż' polityka z BP na kostce jako człowieka fundamentalnie uczciwego, który nie ma nic do ukrycia.

Jeśli dajmy na to Superekspres napisze jutro, że w zeszłym tygodniu poseł Stefan N. spędził trzy noce na podwarszawskiej daczy Anastazji P. to każdy natychmiast może sprawdzić, że to nieprawda, poniwaź po kliknięciu myszka na ekranie winietki "Stefan N." okaże się, ze poseł przebywał był w tym czasie w Zakopanem, z całkiem inną panią. Sekretarka posła dzwoni więc do SE, i już prawnicy redakcji posłowi ciupasem w zębach niosą kopertę ze zryczałtowanym odszkodowaniem, w zamian za odstąpienie od roszczeń cywilnoprawnych, zamiast narażać firmę na to, że sąd dopisze do sumy odszkodowania jeszcze ze dwa albo trzy zera.

W krótkim czasie wszyscy politycy zaczynają z dumą nosić BP na widocznym miejscu, jako order uczciwości - napierw na przegubie ręki, jak zegarek, potem na szyi. W odpowiedzi na zapotrzebowanie, firma Securicor zaczyna dostarczać bransoletki w żywych i wesołych kolorach, zamiast matowo czarnych. Politycy noszą na widocznym miejscu BP w kolorach partyjnych, członkowie rządu biało-czerwone.

Widząc co sie dzieje, elita biznesu, finansjery, mediów i nauki polskiej zaczyna nosić BP ochotniczo, z własnej inicjatywy, z własnej kieszeni płacąc za monitoring. Nad ulicami wiszą transparenty reklamowe "Nie masz nic do ukrycia? Udowodnij to w sieci ERA - bezpłatna BP z natychmiastową aktywacją, przystępny abonament"

Artyści zaczynaja projektować ozdobne obudowy do BP, w szkle, egzotycznym drewnie, brązie, metalach szlachetnych, w końcu wysadzane klejnotami. Profesor Sadurski z dumą nosi na szyi dużą BP obszytą futrem australijskiego wombata (torbacz żyjący w podziemnych norach, wprawny w ryciu głębokich dziur).

Podnoszą sie głosy, aby można bylo przez BP transmitować audio i wideo. Przemysł staje na wysokości zadania, i wypuszcza na rynek kosztowne bransoletki "See You See Me". Posiadacz bransoletki BP/SYSM dalej podaje do wiadomości publicznej swoją lokalizację ale ma jeszcze dodatkowo do wyboru udostępniać lub blokować audio i wideo, pokazywane na portalu z takim samym opóźnieniem. Za streaming danych video/audio nosiciel BP płaci stawki rynkowe operatorowi sieci komórkowej.

Po upowszechnieniu sie zwyczaju pięcioletniej archiwizacji dżwięku i obrazu z BP upada cały krajowy przemysl pornograficzny, bo na publicznym portalu monitorowania BP można za darmo zobaczyć lepsze rzeczy. Episkopat jednak nie tylko nie potępia, ale błogoslawi, bo duszpasterze w konfesjonałach uzyskują możliwośc weryfikacji na miejscu, na laptopie, wiarygodności spowiedzi grzeszników (… "niestety, mój synu, od ostatniej spowiedzi śwętej cudzołożyłeś nie cztery, tylko dwadzieścia cztery razy" …). W życiu publicznym ostają się w obiegu tylko te autorytety, ktore są w stanie na każde życzenie dowolnej osoby fizycznej lub prawnej udowodnić danymi BP, że żyją zgodnie ze swoim publicznym credo. Udziałowcy polskich sieci komórkowych robią takie pieniądze na abonamentach BP od elity, że wkrótce kupują od rządu USA Hawaje. Konieczność wzmocnienia infrastruktury telekomunikacyjnej i informatycznej kraju, obciążonej transmisją danych z milionów BP, czyni Polskę mocarstwem internetowym.

Trybunał Konstytucyjny jednogłośnie odrzuca projekt ustawy dopuszczajace monitorowanie dzwieku i obrazu z BP przez służby specjalne bez zgody posiadacza bransoletki. Hackerzy opracowują metody dyskretnego zdalnego włączania kamery w BP sąsiada. Dzieci dostają swoje pierwsze BP razem z Nintendo, jako prezent komunijny. W tramwaju można oberwać po mordzie od współpasażerów za nienoszenie BP, ponieważ konserwatywna opinia publiczna traktuje brak BP na równi z przebywaniem w miejscu publicznym nago i odpowiednio reaguje.

Transparency International ocenia stopień przejrzystości polskiego życia publicznego na 11 w skali 0-10 i wzywa wszystkie inne kraje do naśladownictwa. Firma Group 4 Securicor przenosi biura zarządu do Warszawy i zmienia nazwę na Silna Grupa Pod Wezwaniem sp.z o.o.
Z powodu wycofania się firmy z Wielkiej Brytanii, więziennictwo brytyjskie powraca do klasycznych łańcuchów zapinanych na kostkę, z 30-kilogramową żeliwną kulą na drugim końcu.

Pan Roman już piętnasty rok gnije w ciupie w Kalifornii, do warunkowego zwolnienia zostało mu jeszcze 12 lat. To pospolity los pionierów i wizjonerów wyprzedzających swoją epokę.

1 komentarz:

Debunker pisze...

[Comments for British In Poland] Comment on How to report your marriage in Poland by Ben

You're very welcome. Don't worry everybody goes through the 'banging head against wall with tears and frustration' stage at some point. In fact that is how my blog started - born out of frustration at the lack of English language information at the time when I didn't speak any Polish. Cheers. Ben

Ben, 2010, January 05, Tuesday