wtorek, 4 listopada 2008

Czy w Polsce znane jest pojęcie podstawy prawnej?

"Nie ma zgody prezydenta na ordery dla Gronkiewicz i Marcinkiewicza"

Nie ma zgody prezydenta na wręczenie orderu Legii Honorowej Hannie Gronkiewicz-Walt i Kazimierzowi Marcinkiewiczowi oraz orderu Gwiazdy Solidarności Włoskiej Pawłowi Zalewskiemu - powiedział szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki.

- Takiej zgody nie ma, a co będzie w przyszłości, to ja nie potrafię prorokować - powiedział prezydencki minister w TVP info.

Piotr Kownacki podkreślił, że wyrażenie zgody przez prezydenta na uzyskanie przez polskiego obywatela orderu innego kraju jest prerogatywą głowy państwa. Jak tłumaczył, prezydent "może, ale nie musi" wyrazić taką zgodę.

- Tak jak jego uprawnieniem jest nadawanie odznaczeń - i szczerze mówiąc nie musi uzasadniać, dlaczego komuś nie nadał - tak samo jego uprawnieniem konstytucyjnym, prerogatywą, która nie podlega np. kontrasygnacie, jest wyrażanie zgody na przyjęcie przez polskiego obywatela odznaczenia innego państwa - podkreślił Kownacki. Jak dodał, "w szeregu wypadków taka zgoda jest wyrażana, a w niektórych nie jest".

W piątek TVP Info podała, że od ponad roku prezydent nie podpisuje zgody na przyjęcie przez Gronkiewicz-Waltz i Marcinkiewicza orderu Legii Honorowej. Nie ma także takiej decyzji w sprawie b. szefa komisji spraw zagranicznych Pawła Zalewskiego, któremu władze Włoch przyznały Order Gwiazdy Solidarności Włoskiej.

Ordery Legii Honorowej przyznane zostały w kwietniu ubiegłego roku przez ówczesnego prezydenta Francji Jacquesa Chiraca

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5879948,_Nie_ma_zgody_prezydenta_na_ordery_dla_Gronkiewicz.htm

Czy ktoś mi może pokazać palcem w Konstytucji RP tą rzekomą prerogatywę prezydencką zezwalania, albo nie, na przyjęcie zagranicznego orderu przez obywatela polskiego?

Art.138 stanowi "Prezydent Rzeczypospolitej nadaje ordery i odznaczenia", ale polskie, a nie wszystkich krajow świata.

A co prezydent zrobi takiemu odznaczonemu, jak on się osobiście uda do Paryża i tam odbierze swoją Legię Honorową bez pytania o cenne prezydenckie zdanie? Albo jak mu Francja wręczy odznaczenie w swojej ambasadzie w Warszawie? Prezydent weźmie takiego na kolano i pośladki mu spierze?

Czy kiedy Bronisław Geremek odbierał swoją Legię Honorową, miał na to papier od Kwaśniewskiego?

Czy pojęcie podstawy prawnej zostało już w Polsce zastąpione pojęciem nieograniczonych uprawnień tronu?

poniedziałek, 3 listopada 2008

Co wy tam w tej Polsce palicie, Sadurski? Ja też chcę trochę!


Pytam czcigodnego prof. S. jako prawnika, bo cokolwiek byście tam nie palili, to wizje ta sfermentowana substancja pszenno-buraczana daje waszej legislaturze raczej kolorowe. Otóż właśnie wam sie roi, się wam, że decyzjami administracyjnymi będziecie według własnego uznania 'potwierdzać' obywatelstwo polskie obywateli innych państw, i zaraz pstryk, od tego mocarnego aktu sprawczego obywatel innego państwa będzie natychmiast, automatycznie nabierał takich obowiazków podatkowych, wojskowych i pańszczyźnianych względem Macierzy, jakie wy w łaskawości swojej zechcecie mu wyznaczyć.

Co więcej, wy zaraz na piśmie zawiadomicie, na kartce z pieczątką, państwo jego stałego zamieszkania i obywatelstwa, że on już nie jest ich, tylko wasz, i tylko was ma się słuchać i wam płacić, no matter what, przy czym ma on "być całkowicie podporządkowany polskiemu systemowi bez dokonywania jakiegokolwiek prawa opcji i wyboru, które obywatelstwo chce wykonywać". Jednym słowem, wy chcielibyście mieć absolutną jurysdykcję globalną dla wszystkiego, co dowolny błazen wysmaży w Warszawie.

Na przykład, móc opodatkować ze środy na piątek 9 milionów Amerykanów waszą światlą decyzją administracyjną. Albo urządzić pobór na Tasmanii. Albo ukarać kogoś za aborcję w Gwadelupie. Nad każdym, kto się o polski plemnik otarł, mielibyście w ten sosób waadzę, bo według prawa polskiego, polskie obywatelstwo dziedziczy sie w nieskończoność. Co więcej, uczeni wasi mogą łatwo obliczyć, kiedy w tych warunkach liczba obywateli polski przekroczy pierwszy miliard, a także kiedy liczba obywateli obcych na planecie zacznie się asymptotycznie zbliźać do zera.


Miłosierna poprawka liberalnie usposobionego senatora ma być taka, że wy obowiązkowe oświadzenia będziecie kazali składać tym wszystkim Argentyńczykom, Australijczykom, Amerykanom, Kanadyjczykom. A jak nie złożą, to wy ich grzywną ukarzecie.


Go ahead. Make my day. Do you feel lucky, punk? Do you? (Jakby się Sadurski miał złościć, to nie ja to powiedzialem, i nie do niego. To Clint Eastwood)


Wiecie co, chłopaki? Wy macie tak po angielsku zwane 'death wish' Ubiegacie się o to, by pewnego dnia świat was zabił śmiechem.



Podwójne obywatelstwo, ale podatki w Polsce

Z senatorem Piotrem Łukaszem Andrzejewskim, konstytucjonalistą, rozmawia Jacek Dytkowski

Konsekwencją przyjęcia nowej ustawy o obywatelstwie polskim będzie możliwość ubiegania się o zwrot mienia przez obywateli Niemiec lub Izraela, którzy wyemigrowali z Polski?


Ta ustawa nie różnicuje nikogo. Niezależnie, czy dotyczy ona osób, które opuściły Polskę w 1968 r., czy pochodzących z armii Andersa, emigracji niepodległościowej lub pozbawionych obywatelstwa polskiego w jakimkolwiek innym trybie - wszystkie te grupy są objęte tą ustawą. Należy tylko zapytać: z jakimi skutkami? Otóż właśnie stąd ustawa proponuje obok nadania obywatelstwa, jako zastrzeżonego wyłącznie dla prezydenta, decyzję administracyjną dla potwierdzenia, uznania i przywrócenia obywatelstwa. Każda z powyższych instytucji trochę inaczej jest uregulowana w zakresie wydawania decyzji w oparciu o kształt tego projektu inicjatywy legislacyjnej.

Natomiast niewątpliwie jest jeszcze bardzo ważna jedna rzecz dla tych osób, które w wyniku realizacji tej ustawy będą miały podwójne albo wielokrotne obywatelstwo. Myślę, że regulacja zawarta w projekcie, która mówi, że obywatel polski, który posiada obywatelstwo innego państwa, powinien być całkowicie podporządkowany polskiemu systemowi bez dokonywania jakiegokolwiek prawa opcji i wyboru, które obywatelstwo chce wykonywać, rodzi pewne nieścisłości i niebezpieczeństwa. Stąd chciałbym wrócić do koncepcji konwencji wiedeńskiej ustalonej po traktacie wersalskim, że osoba taka musi najpierw złożyć oświadczenie, które obywatelstwo chce wykonywać aktywnie z pierwszeństwem lojalności. Jednocześnie z odebraniem takiego oświadczenia i jego rejestracji łączyłoby się powiadomienie kraju drugiego bądź innego obywatelstwa o dokonanej opcji, gdyż inaczej mogłoby przyznanie polskiego obywatelstwa rodzić negatywne konsekwencje dla tej osoby w kraju jej zamieszkania. Poświadczenia te byłyby sygnałem co do pierwszeństwa lojalności tej osoby wynikającej z podporządkowania płacenia podatków, służby wojskowej i wykonywania innych aktów podległości prawu państwa, którego dotyczy opcja. Moja poprawka zawiera propozycję obowiązku złożenia takiego oświadczenia. Oczywiście, jeżeli my przywracamy danej osobie obywatelstwo, to nie znaczy, że ma ona prawo na zasadzie przywrócenia obywatelstwa do majątku. Przepisy utraty obywatelstwa i utraty majątku nie łączą się z możliwością dochodzenia dzisiaj praw majątkowych. Trzeba sobie jasno powiedzieć: dzisiaj nikt nie może na podstawie tej ustawy wysuwać roszczeń majątkowych wobec państwa polskiego, nawet jeśli utrata obywatelstwa odbyła się z krzywdą dla tych ludzi i złamaniem ogólnie przyjętych europejskich konwencji, dlatego że w międzyczasie nastąpiło zasiedzenie opuszczonych przez nich terenów. 

Ustawa ogranicza kompetencje prezydenta?
- Nie. Przy nadaniu obywatelstwa wyłącznym organem - i tutaj istnieje pewne nieporozumienie - jest prezydent. W ustawie co prawda zapisano to łagodniej, że prezydent może nadawać obywatelstwo, i takie sformułowanie nie bardzo odpowiada sformułowaniu konstytucyjnemu. Należało bowiem zapisać tak, jak jest to zawarte w Konstytucji RP, że obywatelstwo nadaje wyłącznie pan prezydent. Jest to jakaś forma powodująca pewną szczelinę pozorującą, że się nadaje to uprawnienie. A tak przecież nie jest - prezydentowi ta ustawa nie nadaje żadnych uprawnień, bo nadała je Konstytucja.



Dziękuję za rozmowę.


"Nasz Dziennik" 2008-10-31

środa, 8 października 2008

Czy są tu jacyś Euroazjaci?

Rosyjski Euroazjatycki Związek Młodzieży zapowiada zorganizowanie wiecu poparcia dla generała Wojciecha Jaruzelskiego. Ma się on odbyć o 10.00 przed Ambasadą Polski w Moskwie. W informacji przesłanej faksem do Polskiego Radia i na stronie internetowej Euroazjatyckiego Związku Młodzieży można przeczytać między innymi, że "sąd nad Wojciechem Jaruzelskim jest częścią planu przekształcenia Polski w przedpole dla NATO-wskiej i amerykańskiej agresji przeciwko Rosji". Akcja ma przebiegać pod hasłem "Ręce precz od Jaruzelskiego! Sława Polsce! Sława Rosji! Rosjanie z Polakami - bracia na wieki". Gazeta Wyborcza

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5783319,Rosyjscy__euroazjaci__demonstruja_w_obronie_Jaruzelskiego.htm

Kto powiedział, że Moskale /Są to bracia nas, Lechitów,/Temu pierwszy w łeb wypalę / Przed kościołem Karmelitów. 'Polonez Kościuszki'



Życzę trafnego wyboru.

Muszę samokrytycznie przyznać, że nie spodziewałem się po Rosjanach aż takiej finezji. Trafiają w samo sedno. Euroazjaci, jakież to trafne określenie... Demonstrujący w obronie euroazjatyckiego generała, jakież to właściwe... W dodatku w Moskwie, tradycyjnej stolicy Eurazji, jeszcze właściwsze...

Czy min. Sikorski mógłby kanałami dyplomatycznymi delikatnie wypytać Euroazjatów, pardon, Rosjan, o możliwość pochowania Pierwszego Euroazjaty RP pod murem kremlowskim? Im prędzej, tym lepiej, Znaczy, im prędzej wypyta, tym lepiej. Wszak Pierwszy Euroazjata RP już ma swoje lata, i nigdy nic nie wiadomo... Zapłakany premier może iść za lawetą po Placu Czerwonym, z bezpośrednią transmisją w TVP.