wtorek, 6 listopada 2012

Rozedma

Oryginał opublikowany w S24 09.10.2012
http://wtemaciemaci.salon24.pl/453790,rozedma


Joanna Racewicz, żona poleglego w Smoleńsku oficera BOR Pawła Janeczka, w wywiadzie z "Wprost".

http://www.wprost.pl/ar/350171/Joanna-Racewicz-czuje-sie-oklamana/
Widziała pani te zdjęcia?

Tak. Jest na nich mój Janosik… Tylko, że w rosyjskich dokumentach nic się nie zgadza. Ani grupa krwi, ani żadne przebyte choroby. Opisali, że miał otwarte złamania, a nie miał. Że miał rozedmę płuc… Coś z nerkami, coś z wątrobą. A Paweł był wysportowanym mężczyzną, biegał w maratonach. […] W dokumentach rosyjskich to mężczyzna schorowany o grupie krwi ARh+.[…]

------------
Śródmiąższowa rozedma płuc (interstitial pulmonary emphysema) należy do charakterystycznych obrażeń detonacyjnych płuc u ofiar eksplozji mających miejsce w pomieszczeniach zamkniętych i pojazdach:
http://www.ebmedicine.net/topics.php?paction=showTopicSeg&topic_id=18&seg_id=267
Damage to the lungs can include pulmonary contusions and/or pulmonary barotrauma, such as pneumothorax, pulmonary interstitial emphysema, pneumomediastinum, or subcutaneous emphysema. The most common lung injury associated with a blast wave is a pulmonary contusion. This may take the form of microhemorrhages with perivascular / peribronchial disruption. It appears to be more common on the side closest to the explosion, but this may be influenced by the geometry of the surrounding area and reflected energy. The alveolar wall may be torn, causing a blood-filled emphysematous change to the lung and subsequent hemoptysis. Pulmonary contusions may develop with or without a pulmonary laceration.


Wylizać cesarzowi, co cesarskie

Oryginał opublikowany w S24 20.09.2012
http://wtemaciemaci.salon24.pl/448917,wylizac-cesarzowi-co-cesarskie

    Janina Paradowska17 listopada 2010

 Wywiad: ksiądz mówi o identyfikacji ofiar katastrofy

smoleńskiej

Byłem przy każdej trumnie


Janina Paradowska: – Jak to się stało, że po 10 kwietnia ksiądz znalazł się w Moskwie?
Ks. Henryk Błaszczyk: – Pojechałem na osobistą prośbę minister Ewy Kopacz, która tuż po katastrofie smoleńskiej kompletowała ekipę patologów sądowych, lekarzy, ratowników medycznych, psychologów, ludzi znających się na logistyce tego typu operacji, którzy mogli ją wesprzeć w tych pierwszych, najtrudniejszych dniach.

(...)
- Ksiądz był przy zamykaniu trumien w Moskwie?

- Przy każdej.

- Jak to się odbywało, bo ta kwestia też budzi wątpliwości niektórych rodzin?

- Po identyfikacji, potwierdzonej dokumentami podpisanymi przez najbliższych lub osoby przez nich upoważnione, ciało było natychmiast oznaczane nazwiskiem pisanym na pasku. Taki sam pasek był również w dokumentacji. Po modlitwie i pożegnaniu przez bliskich zaczynano przygotowywać ciało do transportu. Ciała były owijane szczelnymi workami, oznaczenie było zarówno na ciele, jak i na worku. Następnie kładziono je na wózku i wywożono na parter instytutu, gdzie znajdowała się sala sprawowanego kultu (tak ją nazywano). Tam stały już trumny przygotowane przez specjalną ekipę, złożoną z żołnierzy i pracowników firmy pogrzebowej wynajętej do tej pracy. Jeszcze raz sprawdzano nazwisko i porównywano je z listą dostarczoną przez konsula. Następnie ciało wkładano do trumny i nie zamykano jej, gdyż musiało się jeszcze odbyć posiedzenie komisji, składającej się z przedstawicieli rosyjskiego ministerstwa spraw nadzwyczajnych, patologa sądowego, polskiego konsula oraz rosyjskiej służby granicznej. Jeszcze raz porównywano dokumenty z opisaniem ciała na worku i wtedy zezwalano na dalszą procedurę transportu, która polegała na tym, że przewożono je do pomieszczenia, gdzie było owijane w jedwabny całun do wysokości trzech czwartych ciała, a następnie otulane całunem, który był wewnątrz trumny, co tworzyło taki kokon. Nad każdym z ciał modliliśmy się, odbywało się jego poświęcenie, wtedy też do trumny wkładałem różańce oraz pamiątki, jeżeli rodziny sobie tego życzyły. Były to listy, w tym od dzieci, obrączki ślubne, zdjęcia, pamiątki rodzinne. Wkładałem je między całun a ciało, aby były blisko zmarłego.




Przecież tak samo jest wszędzie!

Oryginał opublikowany w S24 19.09.2012
http://wtemaciemaci.salon24.pl/448696,przeciez-tak-samo-jest-wszedzie


W związku z popularnością pośrod PT Rodaków z Kraju poglądu, że w Polsce jest tak samo jak wszędzie indziej, (bądź że wszędzie jest tak samo jak w Polsce, co na jedno wychodzi) oraz częstymi zapytaniami moich czytelników, na czym właściwie polega różnica cywilizacyjna pomiędzy Ojczyzną a Wychodźstwem,  uprzejmie donoszę, że różnica cywilizacyjna pomiędzy Polanezją a krajami Pierwszego Świata polega na tym, że w tym ostatnim ksiądz Marcin Kozyra znajdowałby się obecnie w areszcie, prokuratura prowadzilaby śledztwo, a sąd odmówiłby zwolnienia duszpasterza za kaucją. 


W Polanezji natomiast organa państwa polanezyjskiego nie widzą nic niestosownego w duszpasterstwie oralnym dzieci i młodzieży. 

Zainteresowanym donoszę, że wedle pobieżnej oceny zaprzyjaźnionego prawnika, czyny przedstawione na zdjęciach warte są w Australii circa 12 lat więzienia, z możliwością zwolnienia za dobre sprawowanie po dziewięciu.
PS. Na miejscu ks. Kozyry powstrzymałbym się również bezterminowo od udziału w pielgrzymkach i wycieczkach zagranicznych. Opublikowane w polskiej prasie zdjęcia z wesołych otrzęsin u salezjanów są wystarczające do aresztowania ksiedza i wszczęcia przeciw niemu postępowania z urzędu we wszystkich krajach Unii Europejskiej i większości krajów zamorskich.





Wszystkie zdjęcia z domeny publicznej  http://www.gimnazjum-lubin.salezjanie.pl