http://www.gmfus.org/news_analysis/news_article_view?newsarticle.id=1963 http://poland.usembassy.gov/poland/current_amexperts/dr-andrew-michta-bio.html http://en.wikipedia.org/wiki/Andrew_A._Michta http://pl.wikipedia.org/wiki/Norbert_Michta Byłbym wdzięczny za komentarz. Naturalnie nie jestem zwolennikiem sądzenia synów za grzechy ojców. Jednak o ile to prawda, to dech mi zapiera na myśl, że rząd Stanów Zjednoczonych nie dostrzegł potrzeby umieszczenia na tym stanowisku osoby bez korzeni sięgających serca komunistycznego establishmentu PRL. Z zainteresowaniem przeczytałem pańską relację ze spotkania w nowo otwartym warszawskim biurze amerykańskiego think tanku German Marshall Fund, specjalizującego się w problematyce stosunków euroatlantyckich i bezpieczeństwa narodowego krajów Europy Środkowej.
Jaka jest wiarygodność warszawskiej filii GMF, o ile prawdziwe są pojawiające się pogłoski, że jego dyrektorem mianowano syna generała LWP, wykładowcy Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie, rektora Wyższej Szkoły Nauk Politycznych przy KC PZPR w okresie stanu wojennego, członka władz Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej od 1974 roku?
środa, 1 czerwca 2011
Redaktor Łukasz Warzecha, pilne
niedziela, 29 maja 2011
Noblesse oblige, redaktorze Janke
W wielkiej polityce nie ma przypadków, panie redaktorze. Takie mianowicie, by nie przeszkadzać blogerom S24 we wcielaniu w życie dokładnie tego, o czym mówił w wywiadzie z panem pan prezydent Obama, który zachęcał by Polacy korzystali z mediów społecznościowych, aby: - organizować się; - mobilizować się; - zajmować się różnymi sprawami; - bronić konkretnych spraw; - działać szybko i elastycznie; - kontrolować rządzących; - rozliczać rządzących. Czy w związku z tymi postulatami pana prezydenta USA byłby pan gotów zadbać, by blogerzy S24 mogli je realizować bez ryzyka tak pięknie w języku polskim zwanego "zrobienia im koło pióra" przez coraz bardziej znerwicowanych rządzących? w wielu wersjach językowych, w tym polskiej, codziennie zawierzają życie i wolność blogerzy z krajów, gdzie za krytykę rządu można zapłacić życiem lub wieloletnim więzieniem: Iranu, Birmy, Arabii Saudyjskiej, Chin. Więc jak będzie ze zniesieniem zakazu łączenia się z S24 przez TOR, panie redaktorze?
Nie bez kozery zaproszono pana do Waszyngtonu. Nie bez powodu pozwolono panu zobaczyć, jak Biały Dom wygląda w środku. Nie bez przyczyny prezydent Stanów Zjednoczonych wybrał S24, a nie powiedzmy TVN24, by wyrazić nadzieje, jakie pokłada w polskich mediach społecznościowych. Nie dla zabawy prezydent podczas rozmowy z panem czytelną aluzją odniósł się so niedawnych doświadczeń blogerów Egiptu.
Teraz kolej na pana, bo myślę że korzystając z tych splendorów podjął pan pewne zobowiązanie moralne.
Bo widzi pan, panie redaktorze, z niejasnych powodów logowanie się do S24 przy użyciu sieci TOR, która stanowi światowy 'złoty standard' omijania list proskrypcyjnych, blokad, inwigilacji i cenzury, jest obecnie zakazane przez ustawienia serwera S24.
Oprogramowaniu TOR, dostępnemu stąd
http://www.torproject.org
Niech pan uszanuje nowo zdobytą międzynarodową reputację S24, i nie odpowiada, że w Polsce to przesada, bo w państwie miłości przecież nie ma potrzeby tak wyrafinowanej obrony przed IP tracking osób mających odmienne poglądy na życie niż władza.
Ja mam już swoje lata i na ten temat istnienia lub braku takiej potrzeby wiem swoje. Mieszkam w Australii z powodu swego czasu wyrażonej w specyficzny sposób miłości PRL do mnie jako obywatela. Dlatego w Australii, że był to punkt globu najbardziej geograficznie odległy od PRL w momencie wyrażenia mi tej tyleż desperackiej co nieodwzajemnionej miłości przez państwo.
Nie będziecie mogli robić zakupów na Piątej Alei
Prezydent Obama powiedział: www.tvn24.pl/12691,1704715,0,1,bedziecie-mogli-robic-zakupy-na-piatej-alei,wiadomosc.html - Problem leży w obecnie obowiązujących przepisach prawnych, które zawierają konkretne kryteria zniesienia obowiązku wizowego - chodzi o procent odmów wizowych. Polska się nie kwalifikuje, jeśli chodzi o wymogi tego przepisu, nie jestem w stanie nie uwzględnić tych przepisów. No i to właśnie się wam nie mieści w głowie, bo waszym zdaniem powinno przecież być tak, że prezydent tupie, i niewygodny przepis, z którym prezydent się nie zgadza - znika. Przecież tak właśnie Lech Wałęsa zniósł obowiązek uzyskiwania wiz polskich przez obywateli USA - arbitralną, jednoosobową decyzją. Prezydent USA oświadczył jednak, że "wspiera projekt ustawy w Kongresie, który by te kryteria zmienił". Obama wyjaśnił, że chodzi o takie zmiany, które spowodują, że decydujący będzie nie procent odmów wiz, lecz procent nielegalnego wydłużenia pobytu w Stanach Zjednoczonych. - Oczekujemy, że jeśli ta zmiana się powiedzie, to będziemy mogli tę kwestię rozwiązać w sposób Polskę satysfakcjonujący i również zabezpieczający interes bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych - powiedział Obama. - Będziecie mogli robić zakupy na Piątej Alei i wszędzie indziej, jeśli chodzi o USA - zadeklarował amerykański prezydent. Tu także nie cieszyłbym się na zapas. Po prostu już niedługo USA będą zdolne technicznie do prowadzenia pełnej odprawy wyjazdowej w czasie realnym. Przedtem, odprawy wyjazdowej przez wiele lat w ogóle nie było, a do dziś nie dopięto jej jeszcze na sto procent. Ale to już niedługo. Niebawem paluszki na czytnik przy wjeździe, paluszki na czytnik przy wyjeździe, 0,08 sekundy przetwarzania danych, i już wszystko wiadomo: Czy jesteście pewni, że jeśli Kongres ustali, że nie mają prawa do wjazdu bezwizowego kraje, w których ponad, powiedzmy, 3% ich obywateli podróżujących do USA nielegalnie przedłuża pobyt, to Polska spełni to wymaganie? Bo wtedy nie będziecie już mieli argumentu, że Amerykanie z premedytacją zawyżają procent odmów dlatego, że lubią robić na złość Polakom, którzy przecież chcą pojechać do USA tylko na zakupy na Piątej Alei albo Rodeo Drive. No a poza tym, ci Polacy, których stać na zakupy na Piątej Alei, od zawsze dostawali wizy bez kłopotu. Przynajmniej do czasu, kiedy zmiana pokoleń i postęp cywilizacyjny pozwolą wam zrozumieć, dlaczego może istnieć państwo, którego głowa NIE MOŻE czegoś zrobić, choćby chciała, bo czuje się związana prawem tego państwa.
A tu tymczasem Obama nie chce tupnąć, choć co by mu szkodziło. Że Konstytucja USA nie pozwala prezydentowi USA na takie decyzje? My ze szwagrem nie takie Konstytucje żeśmy obchodzili, więc oni też mogą, śmierć frajerom!
|