piątek, 16 listopada 2007

Spłuczka, czyli rezerwuar

W Temacie Maci - wtemaciemaci.salon24.pl



(em)

Doceńcie Ryszarda.


Polonia już to zrobiła.

 http://ryszardczarnecki.blog.onet.pl/2,ID266463300,index.html

13 listopada 2007

2 eurodeputowanych w rządzie!

 W nowym rządzie ma być… 2 eurodeputowanych! Barbara Kudrycka - to nowy minister nauki (in spe), a Bogdan Klich - obrony. Te nominacje świadczą o tym, że polska ekipa europarlamentarna to świetny rezerwuar kadrowy. Kilka miesięcy temu na ministerialną funkcję w Kancelarii Prezydenta odmaszerował z Brukseli Michał Kamiński. Zresztą teraz media spekulowały, że kolejnych 3 europosłów dostało rządowe propozycje (Buzek, Olbrycht, Saryusz-Wolski), ale odmówiło - Olbrycht mówił o tym nawet wprost. A więc: doceniono europarlamentarzystów! I trudno się z tego nie cieszyć.

 

http://chat.wp.pl/zapis.html?T[page]=2&id_czata=400

Ryszard Czarnecki

Spotkanie odbyło się:

2001-04-26 (22:00)

========================================== 

Moderator: Dlaczego i po co rząd RP usiłował objąć Polonię obowiązkiem służby wojskowej w kraju? (Stary Wiarus)

Ryszard Czarnecki: To jest pytanie do przedstawicieli rządu, w parlamencie, a przynajmniej w mojej komisji, takich pomysłów nie było, ale o ile wiem, rząd również żadnej branki robić nie chciał - tak przynajmniej zapewniał mnie minister Piotr Stachańczyk, któremu po podobnych sygnałach od emigracji zadałem pytanie dotyczące właśnie tej sprawy. 

=========================================

http://www.videofact.com/polska/polonia_do_wojska.html

 A oto komentarz Starego Wiarusa, dziennikarza z Australii, który sprawę całą ujawnił przed rokiem, a obecnie udowadnia kłamstwa przedstawicieli rządu RP. 

"Minister Piotr Stachańczyk, położywszy rękę na sercu, zapewniał pana posła? Doprawdy, boki zrywać. Tak pan poseł Czarnecki, jak i pan minister Stachańczyk kłamali i dalej kłamią. TYM RAZEM MAMY DOWODY RZECZOWE. 

Dowód koronny to oficjalny Druk Sejmowy 1408 - projekt rządowy ustawy o obywatelstwie polskim - artykuł 50 projektu, oraz jego omówienie w rządowym uzasadnieniu projektu zawarte w tym samym dokumencie.

Dokument jest zaopatrzony w list przewodni datowany 5 października 1999 roku, podpisany przez premiera Jerzego Buzka. List przewodni premiera nosi numer dziennika RM 10-93-99. Z uwagi na oficjalne źródło (download z servera Kancelarii Sejmu http://www.sejm.gov.pl), autentyczność Druku Sejmowego 1408 i zawartych w nim intencji rządu nie podlega kwestii.

Na stronie 16 projektu ustawy znajduje się Rozdział 14, zatytułowany "Zmiany w przepisach obowiązujących". Rozdział 14, artykuł 50 projektu rządowego brzmi jak następuje: "W ustawie z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej (...) w art.4 w ust.1 skreśla się zdanie drugie."

Po sprawdzeniu ultra-technicznej treści artykułu 50 z tekstem ustawy o powszechnym obowiązku obrony okazuje się, że rząd RP zamierzał był skreślic z tej ustawy kluczowe dla Polonii postanowienie, zwalniające od służby wojskowej w kraju podwójnych obywateli stale zamieszkałych poza granicami Polski.

Przeznaczone w oryginalnym projekcie rządowym do skreślenia zdanie drugie art. 4 ust.1 ustawy z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej (download tekstu ustawy rowniez z http://www.sejm.gov.pl), brzmi: "Obywatel polski będący równocześnie obywatelem innego państwa nie podlega powszechnemu obowiązkowi obrony, jeśli stale zamieszkuje poza granicami Rzeczpospolitej Polskiej". 

Usunięcie tego zdania miałoby efekt prawny natychmiastowego objęcia obowiązkiem służby wojskowej wszystkich obywateli polskich płci męskiej na świecie, bez względu na miejsce urodzenia i zamieszkania, posiadane obywatelstwo obce, czy znajomość języka polskiego. Co do wprowadzenia nowej treści ustawy w życie, to trudno sądzić, by rząd RP zamierzał uchwalać prawo po to, aby go nie przestrzegać, nieprawdaż? 

Druk Sejmowy 1408 zawiera równiez oficjalne rządowe uzasadnienie projektu ustawy o obywatelstwie polskim. Na stronie 11 tego 12-stronicowego dokumentu, drugi akapit od góry, czytamy: "W rozdziale 14 w art. 50 projektu - proponuje się, z inicjatywy resortu Obrony Narodowej, wprowadzenie zmiany w ustawie z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. Nr 4, poz 16 z poz zm) przez skreślenie w art. 4 ust.1 zdania drugiego, bowiem w przypadku utrzymania dotychczasowej treści art.4 ust.1 powszechnemu obowiązkowi obrony nie będzie podlegał jedynie obywatel polski, który będzie równocześnie obywatelem innego państwa stale zamieszkuącym poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej." 

To nie jest żaden wymysł Polonii, to jest oficjalne stanowisko rządu RP, półtora roku temu, na piśmie, w oficjalnym dokumencie sejmowym. Resort Obrony Narodowej taką propozycję opracował i przedstawił, resort Spraw Wewnętrznych i Administracji (czyli minister Piotr Stachańczyk) wprowadził ją do projektu, premier Buzek projekt podpisał i skierował pod obrady Sejmu. 

W świetle przytoczonych dowodów, początkowa intencja rządu jest kryształowo jasna. Nie ulega żadnej wątpliwości, że rząd RP usiłował był dyskretnie wprowadzić do ustawy o obywatelstwie polskim groźbę globalnej branki dzieci Polonii do Wojska Polskiego. Próba się nie powiodła, ponieważ zanim zdążono ustawę uchwalić, doszło do przedwczesnej dekonspiracji rządowego zamiaru - pomimo starannego kamuflażu techniczno-prawnego tego zamiaru w niewinnie wygladajacym art.50. 

Artykuł 50 projektu nie wszedł pod obrady plenarne Sejmu - został skreślony w komisjach sejmowych - ponieważ Polonia groźbę zauważyła, rozszyfrowała i podała do wiadomości publicznej ("Rzeczpospolita" nr 145, 23 czerwca 2000, Listy: 'Co drażni amerykańską Polonię"). 

Poseł Czarnecki i minister Stachańczyk kłamali i kłamią, i zostali na tym publicznie złapani. W niektórych krajach tacy politycy podają się do dymisji. Ale te kraje to nie Polska."

 Stary Wiarus, Sydney, Australia

 

=======

W przygotowaniu: inne celne wypowiedzi Ryszarda Czarneckiego z Internet Archive. W sieci nic nie ginie. Nigdy.


http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Czarnecki

Ryszard Czarnecki, (ur. 25 stycznia 1963 w Londynie, Wielka Brytania), polski polityk, dziennikarz, eurodeputowany do Parlamentu Europejskiego z listy Samoobrony RP.

Jest absolwentem Wydziału Filozoficzno-Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego (1986). 14 listopada 1987 był jednym z sygnatariuszy Ruchu Polityki Realnej przekształconego następnie w Unię Polityki Realnej, w 1988 roku studiował na Letnim Uniwersytecie w Rzymie. W latach 1988-1990 był dziennikarzem Dziennika Polskiego wydawanego w Londynie, od 1990 do 1991 sekretarzem redakcji miesięcznika Głos, a w 1991 zastępcą redaktora naczelnego Wiadomości Dnia. W 1991 przez parę miesięcy pełnił funkcję redaktora naczelnego Dziennika Dolnośląskiego we Wrocławiu.Był posłem na Sejm RP w latach 1991-1993 z listy Wyborczej Akcji Katolickiej i 1997-2001 z listy Akcji Wyborczej Solidarność. Sprawował funkcję wiceministra kultury w rządzie Hanny Suchockiej oraz przewodniczącego Komitetu Integracji Europejskiej od 17 października 1997 do 27 lipca 1998 i ministra—członka Rady Ministrów od 27 lipca 1998 do 26 marca 1999 roku za rządu Jerzego Buzka. W l. 1994-1996 był prezesem Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Odwołanie Czarneckiego z funkcji przewodniczącego KIE (zastąpił go premier Jerzy Buzek) spowodowane zostało obarczeniem go winą za złe przygotowanie projektów wykorzystania funduszy europejskich, które miało spowodować wycofanie przez Unię przeznaczonych dla Polski 34 milionów euro z funduszu PHARE. Od września 2001 do grudnia 2002 Czarnecki był prezesem Instytutu Prawa i Studiów Europejskich w Warszawie. Przez dwa lata pozostawał w politycznym cieniu. Z wynikiem 5261 głosów nie dostał się do Sejmu w 2001, przegrał też wybory na prezydenta Wrocławia w 2002, zdobywając 8797 głosów, tj. ok. 5%. W 2003 przez parę miesięcy był doradcą prezydenta Włocławka do spraw integracji z Unią Europejską. W lutym 2004 roku zmienił przynależność partyjną i został członkiem Samoobrony RP, po czym w czerwcu tego samego roku uzyskał mandat eurodeputowanego do Parlamentu Europejskiego z listy tego ugrupowania, zdobywając 31 717 głosów. W europarlamencie specjalizuje się w unijnych przedsięwzięciach monitorujących wybory w krajach Trzeciego Świata.

 

komentarze (2)

Nikt tak cudnie głupa rżnąć nie potrafi...

W Temacie Maci - wtemaciemaci.salon24.pl


(pw) 

... jak Gazeta Wyborcza

 Aneks jest, ale nie do druku?

Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski
2007-11-14, ostatnia aktualizacja 2007-11-13 20:14

Czy aneks do raportu z weryfikacji WSI zostanie opublikowany? Jeśli w ogóle, to nieprędko. 

 (...)

Aneks - podobnie jak raport z weryfikacji WSI - przygotował Antoni Macierewicz, b. szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego i b. szef komisji weryfikującej WSI. Publikacja raportu w lutym zakończyła się skandalem - Macierewicz ujawnił w nim aktywnych agentów, szczegóły tajnych operacji i ludzi służb w polskiej dyplomacji. Efekt? Procesy wytoczone Macierewiczowi przez wymienione tam osoby. 

Źródło: Gazeta Wyborcza  

 

...zamiast się teraz błaźnić, wystarczyło czytać Starego Wiarusa w lutym, jak przytaczał chłodną opnię amerykańskich analityków Stratforu, którzy polską politykę wewnętrzną mają generalnie rzecz biorąc głęboko gdzieś, a sprawę Raportu Macierewicza analizowali w ramach swoich normalnych obowiazków.

http://wtemaciemaci.salon24.pl/6506,index.html

 

Ujawniając nazwiska pracowników WSI powiązanych z sowieckim wywiadem, Kaczyński powoduje, że te nazwiska już zawsze bedą kojarzone z takimi powiązaniami, niezależnie od tego, czy są to więzy rzeczywiste, czy domniemane. 'Spalona' zostaje cała struktura organizacyjna WSI i wszyscy jej byli pracownicy, po to, aby tak samej agencji, jak i układu osób z nią powiązanych nigdy nie dało się odtworzyć.  

No i co premier Tusk zrobi? Zawoła konsultantów z GRU i każe im zbudować nowe, anty-macierewiczowskie WSI? Pan Antoni Macierewicz bardzo porządnie wykonał dokładnie takie zadanie, jakie dostał - zdemontować, zaorać i posolić. A te procesy, to proszę wybaczyć, mały pikuś. Rowne dobrze GRU mogłoby wytoczyć Macierewiczowi proces cywillny o wyrządzenie im szkód materialnych w poważnej wysokości, bo będą musieli sobie kupić zupełnie nową agenturę.  

---------- 

PS. W sprawie opiniotwórczości GW i Wiarusa informuję uprzejmie, że według liczników statystyki "Blogi Polityczne" blog Wiarusa wyciąga w porywach do ponad 600 unikalnych odwiedzin dziennie. Trochę to jeszcze odbiega od nakładu GW, ale w końcu nie od razu Krakow zbudowano. 

W każdym razie jest poważny postęp od czasu kiedy Wiarus nabawił się bolesnego i nieprzyjemnego schorzenia, zapalenia nadkłykcia bocznego (lateral epicondilitis, czyli 'tennis elbow'), od kręcenia korbą powielacza w późnych latach siedemdziesiątych, ukręciwszy zaledwie 200 egzemplarzy materiałów ówcześnie wywrotowych. Fajnie było, bo lekarz, kolega Wiarusa, wiedział, że Wiarus nie gra w tenisa, więc się dziwił. Niech żyje postęp techniczny! 



komentarze (2)

środa, 14 listopada 2007

Rozgarnięci goście

W Temacie Maci - wtemaciemaci.salon24.pl


Krzepiącym jest, że teki misterialne w  nowym rządzie oferuje się gościom prawdziwie rozgarniętym. Najwyższy czas na rząd rozgarniętych, dość amatorszczyzny, niekompetencji i dyletanctwa!

"Żyt' stało liegcze, żyt' stało wiesielieje!" 

Minister obrony narodowej Bohdan Klich to ten sam gość, który niecały rok temu, wysłuchawszy uważnie objaśnień amerykańskiego ministra bezpieczeństwa wewnętrznego Michaela Chertoffa na temat najnowszych inicjatyw USA zmierzających do stopniowego znoszenia obowiązku uzyskiwania wiz TURYSTYCZNYCH przez obywateli nowych państw członkowskich UE (z zachowaniem po takim zniesieniu warunków pobytu właściwych dla przyjazdów TURYSTYCZNYCH: maksymalny pobyt do 90 dni, brak możliwości jego przedłużenia, kategoryczny zakaz podejmowania pracy), walnął 5 grudnia 2006 korepondentowi PAP w Waszyngtonie: - "Może być zatem tak, że zderzą się ze sobą dwie propozycje: zniesienia wiz z propozycją dostępu do danych osobowych naszych obywateli. Jednak chociaż ochrona danych osobowych to ważna sprawa, dostęp do rynku pracy USA dla naszych obywateli jest sprawą kluczową".

Tym samym Klich oficjalnie potwierdził Amerykanom, że Polakom zależy na zniesieniu TURYSTYCZNYCH wiz wjazdowych do USA w celu podejmowania tam pracy na czarno. Rozgarnięty gość. Ciekawe, co jeszcze i komu wysypie nie w porę. 

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski to ten sam gość, który 15 lipca 2000 roku walnął na konferencji Polskiej Agencji Informacyjnej 'Polska-Polonii' w Warszawie, że Polonia amerykańska z podwójnym obywatelstwem USA i Polski obowiązkowo MUSI posiadać paszporty polskie i używać ich w podróżach do Polski.

I nie popuścił, nawet wtedy, kiedy okazało się, że w USA podwójni obywatele zatrudnieni na posadach wymagających certyfikatu bezpieczeństwa (security clearance) tracą ten certyfikat, oraz pracę która go wymaga, jeśli wyrobią sobie obcy (nie-amerykański) paszport. Dowiedziawszy się o tym, Sikorski walnął dla "Rzeczypospolitej" ("Spór o Wizy i Paszporty", "Rz" nr 274, 25.11.2003): -  "...proponuję zapoznanie sie ze stanowiskiem władz amerykańskich. Na stronach internetowych Ambasady USA w Warszawie, znajduje sie informacja stwierdzająca, że "osoby posiadające podwójne obywatelstwo powinny wjeżdżać i wyjeżdzać z Polski na polskim paszporcie i wjeżdżać i wyjeżdzać ze Stanów Zjednoczonych na paszporcie amerykanskim". 

Radek z miedzianym czolem walił w "Rzeczypospolitej", prezentując amerykańskie ostrzeżenie dla podróżnych jako nakaz rządu USA, w tym samym czasie, kiedy rzeczywiste stanowisko władz amerykańskich w tej kwestii powodowało, że Polacy z Polonii amerykańskiej za posiadanie polskiego paszportu tracili pracę i karierę zawodową, w sprawach takich jak ta:

http://www.dod.mil/dodgc/doha/industrial/02-01222.h1.html

a amerykańskie sądy orzekały na podstawie tej dyrektywy Pentagonu:

http://www.defenselink.mil/dodgc/doha/policyinterpmemo.pdf

Dowcip polegał na tym, że ogłoszoną publicznie dyrektywę Pentagonu z 16 sierpnia 2000 r. na temat konsekwencji posiadania ważnych nie-amerykańskich paszportów przez podwójnych obywateli USA  i innego państwa, o krytycznym znaczeniu dla Polonii i polityki Warszawy wobec tejże, Radek jako wiceminister spraw zagranicznych najpierw zwyczajnie przeoczył. Potem, expressis verbis zawiadomiony o tym, zamiast sprawdzić, przeprosić i wycofać się z idiotycznego stanowiska, "szedł w zaparte" i kopał sobie jeszcze głębszą dziurę, bo głupio mu było się przyznać, że przeoczył. Rozgarnięty gość. Ciekawe, co jeszcze przeoczy, oraz komu, gdzie i o czym będzie "chodził w zaparte". 

Co ma właściwie robić dowolny premier dowolnego rządu z ministrem, który skonfrontowany z błędem instynktownie idzie w zaparte? Co prawda, sam premier Jarosław Kaczyński walnął w swoim sejmowym expose, że "żadne płacze ani krzyki nie przekonają nas, że czarne jest czarne, a białe jest białe", więc zapewne w jego rządzie chodzenie w zaparte było dopuszczalne - ale przecież te metody sprawowania władzy podobno odchodzą, n'est ce pas? 

Cienko to widzę, jeśli to ma być poziom rozgarnięcia ministrów dwóch z najważniejszych w panstwie resortów. A może premier Tusk po prostu formuje rząd marksistowski? Nie chodzi naturalnie o Karola Marxa i jego widmo komunizmu. Ale mam wrażenie, że niejaki wpływ na decyzje personalne premiera Donalda mają nieśmiertelne idee braci Groucho, Zeppo, Harpo, Gummo i Chico Marx. 

Tak trzymać. Przynajmniej będzie wesoło.



komentarze (9)