Czy ktoś ma jakiekolwiek sensowne wytłumaczenie dlaczego w całym post-smoleńskim rozpasaniu mataczenia i dezinformacji, wręcz wyjątkowo skrupulatnie dopilnowano udaremnienia jakichkolwiek prób weryfikacji hipotezy wewnętrznej eksplozji w kabinie Tupolewa? Hipotezę taka można było potwierdzić lub jej zaprzeczyć dwoma sposobami. 1. 1. Po pierwsze, można było użyć metody polarymetrii optycznej i zwizualizować w świetle spolaryzowanym naprężenia wewnętrzne w szybach kabiny pasażerskiej ‘101’, a następnie porownać je z obrazem naprężeń w szybach kabiny pasażerskiej ‘102’.
http://radiology.rsna.org/content/237/1/28.full.pdf+html Powiększenia zdjęcia rentgenowskiego, pokazującego jak wygląda “motyl” u ofiary zamachu terrorystycznego znajdującej sie w pobliżu wybuchu, są tutaj:
http://radiology.rsna.org/content/237/1/28/F5.expansion.html http://radiology.rsna.org/content/237/1/28/F5.large.jpg http://radiology.rsna.org/powerpoint/237/1/28/F5
1. Z powodu powybijania przez Rosjan szyb we wraku. Nie można już uzyskać ani jednej nienaruszonej szyby z kabiny ’101’ do badań polarymetrycznych.[Nota bene, nawet gdybyśmy cudem mieli taką szybę, to po sprzedaniu ‘102’, próbki porównawcze też znajdą się poza naszym zasięgiem.]
2. Po drugie, można było wykonać prześwietlenia klatki piersiowej wszystkich ofiar katastrofy, i poddać je ocenie specjalistów. Obrażenia detonacyjne płuc wywołane nadciśnieniem eksplozji (barotrauma, blast injury) mają niezwykle charakterystyczny obraz radiologiczny zwany “butterfly” czyli motylem. Kto ciekawy, jak taki obraz wygląda, niech obejrzy Fot.5 w linkowanym poniżej artykule z fachowego czasopisma medycznego:
Hipotezę wybuchu w kabinie można było jednoznacznie potwierdzić lub jej zaprzeczyć. Można było, ale już nie można.
2. Z powodu zadziwiającego zakazu ekshumacji ofiar, wydanego przez Rosjan i skrupulatnie przestrzeganego przez rzekomo suwerenne państwo polskie. Po 16 miesiącach rozkładu tkanek miękkich w trumnach, których otwierania zakazano, nie ma już czego prześwietlać.
niedziela, 28 sierpnia 2011
Światło, Motyl, Ekshumacja
środa, 24 sierpnia 2011
Władcy świata bez granic, kto wziął 94 i pół miliona?
18 kwietnia 2003 roku Polska podpisała kontrakt z firmą Lockheed Martin na dostawę 48 myśliwców F-16 za około 3,5 miliarda dolarów. Kontrakt obejmował fabrycznie nowe samoloty z serii produkcyjnej 52 (Block 52), 36 F-16C o numerach seryjnych 4040 do 4075 i 12 F-16D o numerach seryjnych 4076 do 4087, z dostawą w latach 2006-2009. Wkrótce po dostarczeniu do Polski w 2006 roku pierwszych F-16, rozeszła się dziwna wiadomość, że nowiutkie jak z igły myśliwce rozbiera się w Polsce na części, by je następnie z powrotem składać. Siły Powietrzne z godnością objaśniły, a media powtórzyły, że fabrycznie nowe myśliwce owszem, rozbiera się, w celu odprawy celnej, ponieważ import do krajow Unii Europejskiej broni produkcji krajow pozaunijnych jest obciążony unijnym clem, płatnym do Brukseli. Samoloty zatem rozbiera się, by sprawdzić, czy dostawa jest zgodna z fakturą, w celu określenia wysokości należnego cła, jakie należy odprowadzić, ale nie bój żaby, najlepsi polscy mechanicy złożą je z powrotem. http://fakty.interia.pl/fakty-dnia/news/tylko-jeden-pilot-w-polsce-potrafi-latac-na-f-16,843661,2943 Istotnie, Unia ma takie cło na pozaunijne samoloty wojskowe, wynosi ono 2,7% ceny zakupu. Tyle, że to cło się się od polskich F-16 nie należało. Zresztą od żadnych samolotow wojskowych się nie należało. Od nikogo w Unii się nie należało.
Jak się zajrzy do Dziennika Urzędowego UE, to się okazuje, że od 1 stycznia 2003 do dziś dnia zawieszone jest cło za całą kategorię sprzętu wojskowego objętego Rozdzialem 88, a w szczególności podrozdziałem 8802 międzynarodowej taryfy celnej (Harmonised System Tariff), czyli samoloty, części zamienne i osprzęt do nich. Council Regulation (EC) No 150/2003 of 21 January 2003 suspending import duties on certain weapons and military equipment [Official Journal L 25 of 30.01.2003] Streszczenie: http://europa.eu/legislation_summaries/customs/l11015_en.htm Pełny tekst: http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:L:2003:025:0001:0006:EN:PDF
ANNEX I LIST OF WEAPONS AND MILITARY EQUIPMENT ON WHICH IMPORT DUTIES ARE SUSPENDED Jakby się kto pytał, F-16 ma w międzynarodowej taryfie celnej kod 8802.30.00.10 8802.30.00 Airplanes and other aircraft, of an unladen weight exceeding 2,000 kg but not exceeding 15,000 kg: Military aircraft: 8802.30.00.10: Fighters.
A nie należało się, ponieważ 21 stycznia 2003 roku Komisja Europejska zawiesiła bezterminowo, z mocą wsteczną od 1 stycznia 2003 roku, opłaty celne za niektóre rodzaje broni produkcji pozaunijnej.
Lista kodow HS dotyczących broni i sprzętu, na które zawieszono cło:
czy to znaczy
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Zdecydujcie się
Kiedy tłum rebeliantów bierze szturmem Trypolis przy zbrojnym poparciu Zachodu, na S24 Polacy drą szaty na temat, że to wszystko imperialistyczny spisek, bo nafta, bo finansjera, bo Mossad, bo Amerykanie, bo Żydzi, bo masoni, bo Bruksela, i w ogóle braterstwo polsko-libijskie w niebezpieczeństwie. Kadafi przecie nie był taki zły, wywodzą sieroty po ZSMP. Wszak dbał o standard życia swego narodu, który nigdy nie miał tak dobrze, jak pod nim. Więc co z tego, że przeciwnicy ustroju żyli w Libii krótko i kończyli marnie, a dzieci w szkołach uczyły się bzdetów z "zielonej książeczki" pióra pułkownika, podczas kiedy dwór i familia wodza tarzały sie w złocie i dziwkach na perskich dywanach rozłożonych w wojłokowym namiocie, w wolnych chwilach wystawiając przez dziurę w ścianie rękę do pocałowania suplikantom z całego świata.
Ciepło się tez w Polsce wspomina, że w przeciwieństwie do zdradzieckiego Zachodu, pułkownik Kadafi zawsze zachowywał się szarmancko i jak należy, bo dawał zarobić Polakom, od Elektrimu przez Cenzin do Budimexu, i to w dolarach. Każdemu coś skapnęło, od inżyniera do politruka. A teraz co? Wredni kapitaliści sami wszystko zabiorą i do sejfu schowają.
Ja mam dla was, drodzy polscy miłośnicy pułkownika Kadafiego, zwięzłą radę: Zdecydujcie się.
Po prostu zastanowcie się, po której chcecie być stronie. Błogosławionego stanu geopolityki wedle piosenki ludowej "a ja sobie stoję w kole i wybieram kogo wolę" ani stanu dumnej neutralności typu "okopać się i nie wtrącać się"dla Polski nie ma i nigdy nie było. Wcześniej czy później bedziecie musieli sie zdeklarować, czy jestescie lojalnym członkiem NATO bombardującego Libię lub kogoś innego, czy też wolicie oprzeć swoje szczęście i dostatek na eksporcie szczap sosnowych do samowarów w rosyjskich bufetach dworcowych i przyjmowaniu pozycji Trendelenburga za każdym razem, kiedy starszy brat zaczyna rozpinać szynel.
Zdecydujcie się, czy chcecie być częścią Zachodu z całą jego moralną ambiwalencją, ale za to mieć co wlewać do baku i moć legalnie zrywać truskawki w Hiszpanii, bez uciekania w kukurydzę na widok policji. Czy też do żadnej wspólnoty cywilizacyjnej z Zachodem się w ogóle nie poczuwacie, natomiast ściska wam serce żal, że Układ Warszawski rozwiązano za wcześnie, w wyniku czego nie było wam dane gwałcić, palić i łupić w zdobytym Paryżu czy innej Kopenhadze, ramię w ramię z bratnią Armią Radziecką.
Obecna salonowa hagiografia czerwono-zielonego arabskiego satrapy oraz ogólne zawodzenie przy tej okazji na temat nikczemności i moralnego upadku świata zachodniego, na tle którego nieskalaną bielą odcina się polski charakter narodowy, brzmią nieco surrealnie, biorąc pod uwagę ogólnie znaną lawinę sukcesów moralnych ostatnich dwudziestu lat polskiej historii najnowszej.
Jedną z lepszych ilustracji surrealności polskiego charakteru narodowego jest uporczywa pogłoska, że dostarczone wam przez najbliższego sojusznika nowiutkie myśliwce F-16 podobno rozbieraliście na części, szukając w nich tajemniczej elektroniki, która pozwoliłaby zdradzieckim Amerykanom wydrzeć wam kontrolę nad zakupioną bronią. Teraz płaczecie, że jak żeście te samoloty z powrotem zlożyli do kupy, to one nie bardzo chcą działać i często się psują.
Nie widzicie natomiast związku miedzy tym, że pozostale 25 krajów uzbrojonych w F-16 nie demontowało swoich samolotów w celu poszukiwania dowodów antyduńskiego, antyholenderskiego czy antytajlandzkiego spisku podstępnych Jankesów, a tym, że te ich samoloty jakoś mniej im się psują.
Również ciekawe, że jakoś nigdy nie poważyliście się z podobnego powodu podnieść ręki na swoje Tu-154M i zobaczyć, co mają w środku, zanim pozwoliliście nimi latać trzem kolejnym prezydentom. Mało tego, teraz ostatniego Tupolewa '102' prędzej upchniecie ze stratą do Kyrgyzystanu, Mali albo (najlepiej) do Korei Północnej, niż go rozbierzecie, żeby poniewczasie zobaczyć, co w nim było.