niedziela, 30 grudnia 2007

Dlaczego emigranci zarobkowi nie wrócą - ciąg dalszy

W listopadzie opisałem dlaczego:


Teraz znalazłem w tym samym miejscu dalszy ciąg:


Tuesday, December 11, 2007

Miś?

Konsulat Generalny RP w Londynie uprzejmie informuje, że z dniem 23 października 2007 r. (wtorek) zostaje zawieszony internetowy system zapisów na spotkania paszportowe, co oznacza zniesienie obowiązku uprzedniego umawiania się na spotkanie w celu złożenia wniosku o wydanie paszportu. Każdego dnia będą przyjmowane osoby, które zgłoszą się do urzędu w sprawach paszportowych w godzinach otwarcia Konsulatu (poniedziałki, wtorki, środy i piątki w godzinach 9.00 - 14.00, a w czwartki w godzinach 13.00 - 18.00), w tym osoby, które umówiły się uprzednio na spotkanie za pośrednictwem strony internetowej Konsulatu. Jednocześnie Konsulat Generalny RP w Londynie zwraca uwagę, że wnioski paszportowe przyjmowane są tylko w wyżej podanych godzinach. Osoby, które uprzednio zarezerwowały spotkanie będą obsługiwane poza kolejnością w dniu i o godzinie wyznaczonego spotkania (wydzielone stanowiska).
Osoby, które uprzednio zarezerwowały spotkanie, ale chciałyby wniosek paszportowy złożyć w terminie wcześniejszym mogą to zrobić przybywając do Konsulatu w godzinach otwarcia urzędu dla interesantów.



Naprawde konsulat RP w Londynie coraz bardziej przypomina komedię Bareji. Nie dość że nawet po zamówieniu audiencji trzeba było stac w kilometrowych kolejkach to teraz konsulat zupełnie stawia wszystko na żywioł. Tylko czekać aż jacyś przedsiębiorczy rodacy zaczną organizować komitety kolejkowe, "ochronę" kolejek i sprzedawać miejsca w kolejce za wódkę i kiełbasę z polski.



Ilość polakow w UK korzystajacych z "usług" Konsulatu w okrecie ostatnich 3 lat wzrosla z kilku tysiecy do kilkuset tysiecy. Smiało można powiedzieć że wzrosła 50-ciokrotnie jezeli nie 100-krotnie. Ilośc "okienek" i szybkość obsługi w konsulacie nie uległa natomiast zmianie. 

Pamiętam że kilka lat temu, jeszcze przed wejsciem Polski do EU miałem sprawę w konsulacie RP. Musiałem wtedy czekać w kolejce około 2 godzin na zewnatrz aby dostać się na audiencję do okienka w konsulacie. Obsługa przebiegała ślimaczo w 3 czy 4 okienkach, urzednicy konsulatu z kwasną miną poburkiwali coś pod nosem na petentów, scenka jak z urzedu pocztowego w latach 70-tych.

Aż mnie ciarki przechodzą na myśl że mam jechać do tego "muzeum komuny" gdzie można przenieśc się w czasie i doświadczyc na własnej skórze jak wyglądały polskie urzędy w czasach radosnego socjalizmu okresu Gierka.



Jak to robią inni.

Pracuję z dziewczyną z New Zealand wiec jako ciekawostkę podam przykład jak załatwia się paszport w konsulacie New Zealand. Formularz w formacie PDF jest do ściągnięcia na stronie konslatu. Wydrukowany i wypełniony formularz z JEDNYM zdjęciem i czekiem na 30 funtów wysyłamy pocztą do konsulatu. Nowiutki paszport dostajesz registered post w 7 dni po otrzymaniu wniosku przez konsulat. Cała operacja trwa max 2 tygodnie i kosztuje 30 funtow plus JEDNO zdjecie.

Nie mogę się już doczekać Maja 2009 roku...


========

Zagadka dla polityków krajowych: dlaczego autor tego bloga nie może się doczekać maja 2009 roku? Bo jako Polak przybyły do Wielkiej Brytanii w maju 2004 roku bedzie mógł się od maja 2009 roku ubiegać o obywatelstwo brytyjskie.

Wyjechało już dwa miliony.
Chcecie, by nikt nie wrócił?
No to tak trzymać.
A łzawa propaganda powrotów w wykonaniu Gazety Wyborczej tylko przyśpieszy wyjazdy.

Na słynnym zdjęciu z GW widzimy dwoje dawnych polskich emigrantów zarobkowych, obecnie w pełni ustabilizowanych życiowo naturalizowanych obywateli brytyjskich, w ich pokoju w hotelu Marriott w Warszawie, z widokiem na Pałac Kultury. Ex-emigranci odwiedzają Stary Kraj z krótką wizytą po wielu latach, i ze łzami w oczach winszują sobie, że w porę z niego wyjechali, w wyniku czego stać ich teraz na Marriotta.


Za blogiem: http://obczyzna.wordpress.com,
wpis:http://obczyzna.wordpress.com/2007/12/24/slomiany/

wtorek, 25 grudnia 2007

Paszporty dyplomatyczne

Z niemałym rozbawieniem dowiaduję się, że prezydent RP jest zdania, iż polskie paszporty dyplomatyczne powinni posiadać nie tylko prezydent RP; marszałkowie Sejmu i Senatu, premier, ministrowie i wiceministrowie, parlamentarzyści oraz europosłowie, ale należy do tej grupy dodać wszystkich sędziów Trybunału Konstytucyjnego, prezesów Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego, Najwyższej Izby Kontroli i NBP, Rzecznika Praw Obywatelskich, szefów Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Krajowej Rady Sądownictwa, Państwowej Komisji Wyborczej, Kancelarii Prezydenta RP, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Kancelarii Sejmu i Senatu, wojewodów, marszałków województw oraz prezydentów miast wojewódzkich i miast powyżej 200 tys. mieszkańców.


Z powodu wyniesionej z PRL-u wiary we wszechmoc bumagi, oraz z powodu zabawnej sytuacji, kiedy kancelaria prezydenta nie rozmawia z MSZ, bo prezydent się obraził na ministra, prezydent zupełnie nie rozumie, że obdarowanym takimi paszportami nie tylko niewiele z tego przyjdzie, ale czasami prezydencki prezent zgoła wyjdzie im bokiem.


Gdyby prezydentowi chciało się kazać komuś, by zadzwonił do szefa protokołu w MSZ, ten objaśniłby w pięć minut, że wedle powszechnej międzynarodowej interpretacji konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 roku, paszporty dyplomatyczne jako takie nie dają nikomu ani immunitetu dyplomatycznego, ani dyplomatycznych przywilejow (jak wyłączenie od kontroli bagażu etc.)

Przywileje dyplomatyczne przy przekraczaniu granic są przywiązane do akredytacji (udzielanej przez wladze państwa, w którym akredytowany dyplomata reprezentuje swój rząd), albo do posiadanej wizy dyplomatycznej państwa, do którego się udaje posiadacz paszportu - a nie do samego paszportu dyplomatycznego jako takiego.


Czekam z utęsknieniem na pierwszy lot świeźo nobilitowanego kumpla prezydenta na londyńskie lotnisko Heathrow i pierwszą próbę przejścia tam przez dyplomatyczna bramkę ze świeżutkim dyplomatycznym paszportem RP.

Na Heathrow mają bowiem wieloletnie doświadczenie z kumplami preziów Mali, Gwinei czy Paragwaju na paszportach dyplomatycznych, i z rozmaitym towarem w dyplomatycznych walizach. Posiadaczy paszportów dyplomatycznych pytają więc rutynowo o akredytację w UK, a jak akredytacji brak, to odsyłają do zwykłej kolejki do normalnej odprawy i normalnej kontroli celnej, i nie ma zmiłuj.

Z zainteresowaniem czekam także na pierwszą próbę przewiezienia dokądś miliona dolarów w teczce przez marszałka województwa albo prezydenta miasta powyżej 200 tys. mieszkańcow, przekonanego, że z powodu posiadania magicznego spec-paszportu nikt na świecie już mu nie podskoczy.

Aha, jeszcze jeden drobiazg - w większości wypadków paszporty dyplomatyczne są wyłączone z umów o ruchu bezwizowym z państwami, do których posiadacze paszportów zwykłych jeżdzą bez wizy...

czwartek, 20 grudnia 2007

Co będzie robić od jutra 8000 zbędnych strażników?




W euforii rozmontowywania szlabanów umyka jakoś wszystkim istotne pytanie. Do czego ma od jutra służyć nadmiar personelu Straży Granicznej RP, w liczbie o około osiem tysiecy większej niż od jutra potrzeba?

Nie było masowych zwolnień, choć Schengen to świetna okazja do odchudzenia rozdętego ponad wszelka miarę sektora budżetowego. Nie dokonano masowych przeniesień na granicę wschodnią. Nie przeniesiono zbędnych strażnikow granicznych do policji, choć ta podlega temu samemu resortowi i brakuje jej mniej wiecej tylu wlaśnie funkcjonariuszy. Nie przerwano ani na chwilę naboru i szkolenia nowych strażników.

Czego bedzie teraz pilnować osiem tysięcy zdyscyplinowanych, umundurowanych i uzbrojonych ludzi, przedtem paradujacych na capstrzykach z pochodniami i bagnetem na broni maszynowej gotowej do zgładzenia wroga?