piątek, 3 maja 2013

Kiedyś mogliście ugryźć w dupę żubra, dziś już tylko orła





...a na koniec ogromny 3-metrowy orzeł z białej czekolady, który postawimy przed Pałacem Prezydenckim. Mamy nadzieję, że Pan Prezydent odsłoni tego pięknego orła - zapowiadała Magda Jethon, dyrektor Trójki. Twórcą słodkiej rzeźby jest Maestro Czekolady, Janusz Profus. Twierdzi on, że orzeł będzie wyglądał jak prawdziwy. - To będzie orzeł bielik, który albo startuje, albo ląduje, bo to można w różny sposób interpretować, na skale, gdzie ma swoje gniazdo - opowiada.
Rozpiętość skrzydeł czekoladowego orła będzie wynosiła 3 metry 20 centymetrów. Najdłuższa część, od dzioba do końca ogona, będzie miała 2 metry. Jego waga wahać się będzie od 400 do 500 kg. A pokryty zostanie od 1500 do 2000 różnego rodzaju piórek. Orzeł wykonany jest z białej czekolady. Jego wrogiem będzie słońce. - Nie rozpuści się na deszczu, ale temperatura powyżej 25 stopni będzie dla niego groźna - mówi Maestro Czekolady.


"orzeł z białej czekolady, który postawimy przed Pałacem Prezydenckim"? Po jakiemu to jest? Chyba "którego postawimy przed Pałacem"? Nie macie już nawet propagandzistów mówiących poprawnie po polsku?

Komisja Laska rozpoczęła i zakończyła prace



Jan Pietrzak, kiedy jeszcze nie był opozycjonistą, tylko licencjonowaną klapą bezpieczeństwa, śpiewał:
 
'Trochę nam brak klimatu Azji / Surowych zdrowych obyczajów /Dyskretny urok burżuazji / Powoli wkrada się do kraju'
 
Ponieważ Pietrzak zmienił front, trzeba było poszukać następnego od surowych zdrowych obyczajów i umysłowego klimatu Mongolii, no i znaleziono. 

Dr inż. Maciej Lasek na pierwszym posiedzeniu swojej speckomisji d/s usadzenia pos. Antoniego Macierewicza, podsumował wyniki jej prac. Surowym zdrowym obyczajem, dr inż. Lasek zrobił to jeszcze przed rozpoczęciem tych prac:
 
”Wszelkie inne hipotezy przyczyn katastrofy smoleńskiej niż podane w raporcie komisji Millera należy uznać za nieuprawnione i niepoparte wiarygodnym materiałem dowodowym”
 
Nie jest to jeszcze może tak dopracowane, jak było w komisji Burdenki, która rezultat swoich prac miała od początku wbudowany w samą swoją nazwę:
 
 
Специальная Комиссия по установлению и расследованиюобстоятельств расстрела немецко-фашистскимизахватчиками в Катынском лесу военнопленных польскихофицеров
Komisja specjalna do spraw ustalenia i opracowania śledczego okoliczności rozstrzelania polskich oficerów-jeńcow wojennych w lesie katyńskim przez niemiecko-faszystowskich agresorów.
 
 
no, ale nie od razu cerkiew na Placu Saskim zbudowano.
 
 
W każdym razie sprawy w komisji Laska idą we właściwym i słusznym kierunku, wyznaczonym nieomylną linią partii. 

Mam tylko jedną uwagę. Dr inż. Lasek jest ekonomicznym kamikaze. Co z tego, że wyznaczono mu pensję 8000 złotych miesięcznie, jeśli z kasy odbierze najwyżej 2000, za tydzień pracy? No bo skoro ogłoszono już kluczowy wniosek komisji, to jej misja dobiegła końca i można ją rozwiązać.

niedziela, 21 kwietnia 2013

Tamerlan




Siedzę tak sobie, czytam wiadomości i z braku lepszego zajęcia myślę: czy FBI od samego początku wyłączy ze śledztwa, jako niepotrzebną, zbędną i szkodliwą, możliwość że Tamerlan Carnajew mógł od początku być rosyjskim śpiochem, bądź też mógł zostać umiejętnie nakręcony przez Rosjan podczas swojej sześciomiesięcznej wizyty w Rosji w 2012 roku, podczas której nie wiadomo gdzie był i co robił?


Bo na obraz i podobienstwo mgły smoleńskiej, jedna rzecz nie daje mi spokoju: We wczesnym 2011 roku FSB zakapowała Carnajewa do FBI, dzieląc się swoimi obawami, że Carnajew ma zamiar udać się do Rosji, by przyłączyć się tam do bliżej nieokreślonej grupy. FBI przeprowadziło dochodzenie, nic nie znalazło i zapewne podzieliło się tym wnioskiem z Rosjanami. Od tego momentu, Carnajew jest dla Amerykanów czysty – sprawdzono, nic nie znaleziono.

No i co wtedy robi Tamerlan? Zamiast jak najstaranniej unikać Rosji, w której FSB ma wobec niego obawy, kłopotliwe pytania i ewentualne propozycje nie do odrzucenia, Carnajew jedzie właśnie do Rosji, w styczniu 2012 roku. Następnie ani nie ginie bez wieści, ani nie znajdują go z kulą w potylicy gdzieś w rynsztoku, pomimo istniejących jakoby rok wcześniej obaw FSB, że młody Czeczen jest potencjalnym przywódcą komórki terrorystycznej. Znaczy, FBI ustaliło, a FSB uwierzyła FBI na słowo, że Carnajew nie jest terrorystą, i odpieprzyła się od niego raz na zawsze?

 Carnajew spędza sześć miesięcy w Rosji nie wiadomo gdzie i nie wiadomo z kim. Po czym w lipcu 2012 roku wraca do USA, bez kłopotu przekraczając granicę rosyjską i nie straciwszy w Rosji ani jednego włosa z głowy.

Ja bardzo przepraszam, ja się zapewne mylę, bo co ja tam wiem, ale to wygląda do złudzenia jak zadaniowanie poprzedzone legendowaniem… Zwłaszcza, że sam Tamerlan mógł nie wiedzieć, wśród kogo się obraca podczas wizyty w ojczyźnie, i kto mu powierzył misję. Czy możliwa jest operacja pod fałszywą flagą, gdzieś na głębokim Kaukazie, w wyniku której młody Czeczen rozczarowany Ameryką został przekonany, że został kandydatem na szachida, podczas kiedy w istocie został zupełnie czym innym?


Wikipedia:  In early 2011, the Russian Federal Security Service (FSB) domestic intelligence security agency told the FBI that Tamerlan was a follower of radical Islam, according to two law enforcement officials.The FBI said in a news release that it had been informed by a foreign government that he had prepared to travel to the Russian region to join unspecified underground groups. The FBI said that it interviewed him and relatives of his, but did not find any terrorist activity, and that it provided the results in the summer of 2011. His mother said that FBI agents had told her they feared Tamerlan was an "extremist leader," and that he was getting information from "extremist sites".Tamerlan traveled to Russia in January 2012. During the six months he was overseas, he visited the North Caucasus, including Dagestan and Chechnya. His activities during this time remain unclear.He returned to the United States that July, having grown a long, thick beard.He appeared to have been unemployed.