piątek, 18 lipca 2008

Rozdęte ego? Ale skądże!

Who is Who in Polen,
Verlag für Personenenzyklopädien AG,
CH-6304 Zug, Alpenstrasse 1


Sikorski Radosław

Z.: minister spraw zagranicznych AS.: 00-583 Warszawa, Al. Ujazdowskie 1/3 DU.: Bydgoszcz, 23.02.1963 M.: Anna z d. Applebaum R.: Jan i Teresa z d. Paszkiewicz D.: Aleksander (1997), Tadeusz (2001) ZP.: dziadek Kazimierz Paszkiewicz - kierownik szkoły w Łochowie, starszy brat dziadka Stefan, uczestnik powstania wielkopolskiego, uczestnik walk z bolszewikami, brat babci ks. Roman Zientarski, prałat, więzień obozów koncentracyjnych Buchenwaldu i Dachau, honorowy obywatel Inowrocławia, brat babci Władysław Zientarski ks. infułat, kustosz biblioteki archidiecezjalnej w Gnieźnie, brat ojca Klemens Sikorski, znany gdański rusznikarz S.: 1983-86 Uniwersytet Oksfordzki, nauki polityczne, filozofia, ekonomia, Bachelor of Arts, Master of Arts, 1999 Wyższy Kurs Obrony w Akademii Obrony Narodowej K.: 1981-89 uchodźca polit. w Wielkiej Brytanii; 1986-89 korespondent wojenny gazety The Sunday Telegraph i tygodnika The Spectator; 1988-97 stały współpracownik dwutygodnika National Review; 1989 powrót do kraju; 1990-92 przedstawiciel News Corporation w Polsce, jednocześnie warszawski korespondent The Sunday Telegraph; 1992 wiceminister obrony narodowej w rządzie J. Olszewskiego, odpowiedzialny za kontakty z NATO; od 1992 czł. Rady Klubu Atlantyckiego; 1998-2001 wiceminister spraw zagranicznych; 1998-2001 przewodniczący Rady Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie; 2000 przewodniczący Komitetu Upamiętniania Zasług Ronalda Reagana; od 2002 dyrektor wykonawczy Nowej Inicjatywy Atlantyckiej przy Amerykańskim Instytucie Przedsiębiorczości, Resident Fellow; czł. założyciel Komitetu Upamiętniania Mariana Rajewskiego; od 2005 senator RP, 2005-07 minister obrony narodowej, od 2007 minister spraw zagranicznych P.: "Prochy Świętych - Podróż do Heratu w czas wojny", "Russia`s-Afghan War" , "The Polish House. An Intimate History of Poland", artykuły: Kultura Paryska, Tygodnik Powszechny, Gazeta Polska, Rzeczpospolita, The Wall Street Journal, The Economist, Foreign Affairs, The Spectator, National Review ON.: I nagroda Światowa World Press Photo 1988 w kat. zdjęć reporterskich, laureat Nagrody Literackiej dla Młodych Pisarzy The Spector i The Sunday Telegraph, Odznaka Zasłużony Działacz Kultury, Dyplom Akademii Obrony Narodowej za najlepszy wynik w strzelaniu Cz.: czł.-zał. Związku Wyzwolenia Narodowego, przewodniczący Tow. Polskiego Uniwersytetu Oksfordzkiego, czł. Oxford Union Society, Klub Canning, Klubu Polskiej Rady Biznesu oraz Rady Klubu Atlantyckiego, czł. Rady Nagrody im. Jana Karskiego DZ.: Rada Ministrów H.: odbudowa zabytkowego dworu

=====================

From : "Radek Sikorski" rsikorski@aei.org
Reply-To :
To : "'Stary Wiarus'" <[----]>
Subject : RE: Winszuję zwycięstwa
Date : Wed, 29 Jan 2003 07:39:46 -0500


Szanowny Panie,
Rodzice uczyli mnie aby anonimy wyrzucac do kosza.Odpowiadam, gdyz bliskie mi sa sprawy Polonii a z Panskiej relacji wynika, ze nastapilo ostatnio dramatyczne pogorszenie w sprawnosci wydawania polskich paszportow.Jest to nie do przyjecia i budzi sluszny sprzeciw.

W zwiazku z druga poruszona przez Pana sprawa, zalaczam informacje ze strony internetowej ambasady USA w Warszawie o tym jak wedlug niej powinny zachowywac sie osoby posiadajace podwojne obywatelstwo USA i Polski: obywatele USA posiadajacy takze polskie obywatelstwo wjezdzajac do Polski powinni okazywac polski paszport, a wjezdzajacdo USA amerykanski. Sadze, ze to logiczne i spelnia zasade wzajemnosci w stosunkach miedzy panstwami. Uwazam, ze jako urzednik RP mialem obowiazek upominania sie o rowny szacunek dla paszportu RP. Sadze, ze Pan, jako Polak, powinien sie ze mna zgodzic.

Dalsza anonimowa korespondencja z Panskiego adresu zostanie wpisana na liste junk mail na moim serwerze i do mnie nie dotrze.

Z powazaniem,
Radek Sikorski




czwartek, 12 czerwca 2008

Warzechaland: Jesteśmy od Ikara mędrsi o tysiące lat




Lotnik - skrzydlaty władca świata bez granic /Ze śmierci drwi, w twarz się życiu głośno śmieje / Drogę do nieba skraca, przestrzeń ma za nic / Smutek mu z czoła pęd zwieje. Marsz Lotników

Taki status piłce nożnej może przysługiwać w kraju trzeciego świata, kraju biednym i chorym pod każdym innym względem. Polska takim krajem szczęśliwie nie jest i żadnych kompleksów leczyć nie musi. Łukasz Warzecha

Osobom znającym angielski lepiej niż piloci LOT, oraz nieskłonnym do epatowania się brytyjską prasą brukową czytaną przez niezrównany wybiorczy filtr Gazety Wyborczej, polecam beznamiętny raport wydziału badania wypadków lotniczych ministerstwa transportu Wielkiej Brytanii (Air Accident Investigations Branch) pod suchym tytułem

AAIB Bulletin 6/2008, SP-LKA EW/C2007/06/02

AAIB Bulletin 6/2008, SP-LKA EW/C2007/06/02

na temat wyczynów 55-letniego kapitana samolotu SP-LKA, LOT-owskiego Boeinga 737-500, w rejsie LO 282 LHR-WAW, nad Londynem, dnia 4 czerwca 2007 roku.

Posadzenie za sterami LOT-owskiego Boeinga wiozącego 89 pasażerów z Londynu do Warszawy pilota nie znającego porządnie angielskiego, światowego jezyka lotnictwa, to jest zaiste osiągnięcie.

Zaczęło się od tego, że drugi pilot lotu LO 282 wprowadzając do systemu nawigacji inercjalnej Boeinga wyjściową pozycję lotniska Heathrow, pomylił wschód z zachodem. Komputer, zorientowawszy się, że załoga mu wmawia, że samolot znajduje się w polu, o cztery mile od lotniska, pokazał ostrzeżenie VERIFY POSITION, które piloci zlekceważyli. Przy okazji pozostawiając przełączniki systemu w niewłaściwej pozycji, co miało taki sam skutek jak jego wyłączenie.

I wystartowali. Wystartowali, by 40 sekund po starcie po starcie wejść w chmurę, i skonstatować, że elektroniczne przyrządy pilotażowe i nawigacyjne nie działają. Nawigacja na przyrządach zapasowych przekroczyla kompetencje załogi, no i zgubili się nad Londynem, w jednej z najbardziej zatłoczonych przestrzeni powietrznych świata, gdzie wkrótce doszło do takiego dialogu:

- LOT TWO EIGHT TWO I SEE YOU HAVE NAVIGATION PROBLEMS. DO YOU HAVE ANY OTHER PROBLEMS FLYING YOUR AIRCRAFT?

- ER, ONLY THE NAVIGATION.


Kapitan po części nie rozumiał, co do niego mówi kontrola ruchu powietrznego. Kontrola po części nie rozumiała, co do niej mówi kapitan, a nie była w stanie na poczekaniu nauczyć się polskiego. Przyszło ostrzegać inny samolot dla uniknięcia kolizji nad miastem. Po 27 minutach grozy, udało się w końcu zawrócić SP-LKA – lecący cały czas na awaryjnych przyrządach, w chmurze, bez widoczności, z powrotem na Heathrow.

Po lądowaniu, załodze starczyło przytomości umysłu, by dopilnować skasowania nagrania Cockpit Voice Recorder, dzięki czemu nie zachował się zapis zachowania pilotów podczas kryzysu.

"The aircraft was fitted with a 25‐hour Universal Flight

Data Recorder (UFDR) and a 30-minute Cockpit Voice

Recorder (CVR). Both recorders were removed from

the aircraft and successfully downloaded at the AAIB.

The CVR circuit breaker was not pulled immediately

after the aircraft parked and consequently the CVR

recording contained only post-landing cockpit sounds

and crew speech. This had overwritten recordings from

the incident flight."

Najpiękniejsze jest zakończenie raportu: Pod wpływem tego i innych incydentów wywołanych przez nie znających angielskiego pilotów, miedzynarodowa organizacja lotnictwa cywilnego ICAO zarządziła w marcu 2008 roku, jaki ma być minimalny poziom znajomości języka angielskiego dla pilotów samolotów pasażerskich. Trzy miesiące później, ICAO nadal z zapartym tchem oczekuje na odpowiedż Polski, kiedy piloci LOT spełnią te wymagania. Albośmy to jacy tacy.

Rozumiem, że pan redaktor Warzecha dalej obstaje przy swoim zdaniu, że Polska to jest taki zwyczajny kraj Pierwszego Świata, zdrowy, zamożny i bez kompleksów, który niczego od nikogo uczyć się nie potrzebuje. Zwłaszcza języków. Nie będzie Anglik pluł nam w twarz.

A jeśli z nas ktoś legnie wśród szaleńczych jazd / Czerwieńszy będzie kwadrat - nasz lotniczy znak / 
Znów pełny gaz - bo cóż, że spadła któraś z gwiazd
/ Gdy cała wnet eskadra pomknie na szlak.